Broniący tytułu mistrza Polski Lech Poznań okazał się lepszy we Wrocławiu z tamtejszym Śląskiem. Zwycięstwo ekipie Jacka Zielińskiego nie przyszło jednak łatwo. Losy meczu przesądził niezawodny Artjoms Rudnevs, strzelając bramkę na 2:1 kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy.
Śląsk Wrocław potrzebował przed tym meczem punktów, również lechici liczyli na zwycięstwo, aby nie dać Jagiellonii odjechać zbyt daleko w ligowej tabeli. Na początku wydawało się, że to wrocławianie stłamszą mistrzów Polski. Atrybut własnego boiska wydawał się znaczący, a obecność na boisku Waldemara Soboty dała się we znaki obrońcom Lecha. Jednak to goście w 24. minucie objęli prowadzenie. Po faulu taktycznym Diaza na Arboledzie sędzia podyktował rzut wolny, po którym Sławomir Peszko otworzył wynik spotkania bezpośrednim strzałem pod poprzeczkę.

Po stracie bramki do ataku ruszył Śląsk. Wyraźnie było jednak widać nerwowość w poczynaniach podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza. Gorąco zrobiło się pomiędzy 34. i 37. minutą, kiedy to żółte kartki zobaczyli Sebastian Mila, Krzysztof Kotorowski i Marcin Kikut.
W końcu ataki Śląska przyniosły efekt. W ostatniej minucie pierwszej połowy sędzia dopatrzył się zagrania ręką Henriqueza w polu karnym i podyktował rzut karny. Z jedenastu metrów celnie uderzył Diaz i na stadionie mieliśmy remis.
Początek drugiej połowy znów należał do Śląska. Okazje strzeleckie mieli Ćwielong, Wołczek i Diaz, jednak drogę do siatki odnaleźli lechici. Po płaskim dośrodkowaniu w pole karne niepewnie interweniował Kelemen, a dobrze ustawiony Rudnevs bezlitośnie wykorzystał jego błąd i umieścił piłkę w bramce.
Łotysz raz jeszcze pokazał się z dobrej strony kilka minut później. W trudnej sytuacji próbował zaskoczyć Kelemena strzałem piętą, lecz golkiper Śląska był na posterunku.
Końcowe minuty spotkania to nieustające ataki Śląska. Szczęście nie było jednak dzisiaj po stronie wrocławian. Takiego stanu rzeczy nie zmienił również wprowadzony na ostatnie minuty meczu Gikiewicz. Nie pomógł też fakt, że sędzia doliczył aż sześć minut do tego spotkania. Ostatecznie triumfował Lech, który dzięki kolejnym trzem punktom może znaleźć się na szóstym miejscu w tabeli. Natomiast sytuacja Śląska wydaje się coraz bardziej skomplikowana, bo po tym spotkaniu podopieczni Ryszarda Tarasiewicza wylądowali na 14. miejscu w tabeli.











