„Kolejorz” uległ na własnym boisku Pogoni Szczecin 1:2. Dla gospodarzy strzelił Arboleda, a dla gości Frączczak i Robak.
Trener Rumak zdecydował się na grę dwoma napastnikami – Bartoszem Ślusarski i Łukaszem Teodorczykiem – z kolei na ławce usiadł narzekający na ból łydki Kasper Hamalainen. Pierwszy kwadrans przebiegł pod znakiem boiskowej nudy, a najaktywniejszy na placu był sędzia Paweł Pskit, który raz za razem musiał przerywać gwizdkiem niebezpieczne zagrania faul. Pierwsze groźne uderzenie należało do gości, gdy w 17. minucie nieźle główkował Tchami, ale posłał piłkę minimalnie obok słupka. Lechici zmusili Janukiewicza do interwencji dopiero w 24. minucie, gdy golkiper gości zbił na rzut rożny mocny strzał Lovrencsicsa. Po pół godzinie gry „Kolejorz” objął prowadzenie – dośrodkowanie z rzutu rożnego dotarło do Arboledy, ten strzelił raz, drugi i dopiero jego trzecie uderzenie znalazł drogę do siatki.
Pięć minut później bramkarza Pogoni sprawdził Teodorczyk, ale Janukiewicz sparował jego kąśliwy strzał z dystansu. Swoją okazję mieli zaraz potem goście, ale nikt z podopiecznych trenera Wdowczyka nie wykorzystał błędu Kotorowskiego przy wyjściu z bramki. W 43. minucie zawrzały trybuny, gdy Janukiewicz wygarnął piłkę spod nóg rozpędzonego Claasena, ale sędzia Pskit nie dopatrzył się przy tym zagraniu faulu.Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i Lech schodził do szatni z jednobramkową przewagą. Czy zasłużoną? Wydaje się, że tak, choć żadna strona nie potrafiła zdominować gry na okres dłuższy niż kilka minut.
Druga część gry rozpoczęła się od bramki dla gości. Kotorowski wypluł przed siebie piłkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, do futbolówki dopadł Adam Frączczak i z bliskiej odległości wbił ją do siatki. Pogoń mogła pójść za ciosem, ale wolej Akahoshiego z następnej okazji obił jedynie bandy reklamowe za bramką Lecha. Co się odwlecze, to nie uciecze – w 58. minucie było już 1:2. Błąd Arboledy wykorzystał Tchami, który zgrał do Robaka, a ten strzałem z eleganckim obrotem pokonał golkipera Lecha.
W 69. minucie znowu próbował Teodorczyk, ale kolejny raz zabrakło precyzji i piłka trafiła tylko w boczną siatkę. Minutę później ładną próbą z rzutu wolnego popisał się Claasen, ale w tym uderzeniu zabrakło mocy i Janukiewicz miał czas na reakcję. Do końca nie oglądaliśmy już żadnych bramek i Pogoń wygrała w Poznaniu 1:2. To kolejny słaby występ „Kolejorza”, gdy bramki tracił po błędach bloku defensywnego. Z kolei szczecinianie kontynuują dobrą serię gier i stopniowo pną się w górę tabeli.










