Lech Poznań działa bardzo aktywnie na rynku transferowym. Wykupili za rekordową kwotę Luisa Palmę, ściągnęli Mateusza Lisa oraz ostatnio Allahyara Sayyadmanesha. Po pierwszych powitaniach przyszedł również i czas pożegnań. „Kolejorz” żegna się z trzema piłkarzami, a możliwe że za niedługo pożegna się też z czwartym.
Doniesienia medialne stały się prawdą, Lech Poznań żegna się z pierwszymi zawodnikami, a dokładnie z trzema wypożyczeniami. „Kolejorz” poinformował, że nie wykupi mimo wygasających wypożyczeń Timothy’ego Oumy, Taofeeka Ismaheela oraz Plamena Andreeva.
Dobra gra w Europie nie wystarczyła.
Taofeek Ismaheel mimo kapitalnych liczb w Lidze Konferencji, w której ustrzelił 3 bramki oraz zanotował 3 asysty, nie kupił serc kibiców oraz włodarzy Lecha. Skrzydłowy trafił do Poznania na zasadzie wypożyczenia z Górnika Zabrze, do którego powraca. Nigeryjczyk przychodził głównie jako uzupełnienie kadry Lecha podczas absencji kontuzjowanych zawodników na początku sezonu. Po ich powrocie był głównie rezerwowym, a na koniec sezonu rzadko dostawał swoje szanse. W Ekstraklasie jego liczby i gra nie wyglądały już tak dobrze. W 28. spotkaniach strzelił zaledwie jedną bramkę oraz zanotował dwie asysty. Robił wiatr na skrzydle swoją prędkością, ale tak samo jak w Zabrzu często zawodziło go jego wykończenie. Umówmy się gdyby nie lawina kontuzji z jaką mierzył się Lech na początku rozgrywek raczej nie zobaczylibyśmy Nigeryjczyka w Poznaniu. Nie pasował on dokładnie do stylu gry „Kolejorza” i jeżeli „Lechici” mają apetyty na grę w Lidze Mistrzów muszą postawić na większą jakość. Tak też w sumie już zrobili sięgając po Allahyara Sayyadmanesha, który zdecydowanie lepiej wpasowuje się w styl drużyny Nielsa Frederiksena.










