Dużo się mówiło o stylu Lecha po pierwszym meczu z Bodo/Glimt. Zachwycający on nie był, ale udało się wywieźć korzystny wynik. Jest to o tyle zaskakujące, że kluczem do sukcesu była defensywa, która ewidentnie przecieka w tej rundzie. Lech Poznań w Norwegii zagrał bardzo zdyscyplinowanie, co w lidze mu się nie zdarza, przez co traci punkty. W rewanżu ponownie kluczowa będzie defensywa. Z pewnością musi być ona zdecydowanie lepsza niż choćby w meczu z Zagłębiem.
Lech Poznań z Norwegii przywiózł wynik, który pozwala na poważnie marzyć o 1/8 finału Ligi Konferencji. I to jest w tym wszystkim najważniejsze. W rewanżu może zdarzyć się absolutnie wszystko. To spotkanie nie powinno mieć jednak aż tak jednostronnego przebiegu. Po prostu „Kolejorz” nie może sobie na to pozwolić. Niezależnie od tego, ile bramek padnie, to trzeba zagrać zdyscyplinowanie pod własną bramką. W innym przypadku nawet hat-trick Ishaka czy wyczyny Veldego nie pomogą. To będzie woda na młyn.
Wyznacznik pozycji van den Broma
Są takie mecze jak te z Bodo/Glimt, kiedy styl ma naprawdę drugoplanowe znaczenie. Jasne, że kibice chcą oglądać swoją drużynę atakującą i napierającą, ale za 10 lat albo będziemy mówić o straconej szansie, albo o meczu dziesięciolecia. I to się liczy. Kibic po przegranej 2:3 będzie wychodził z meczu lekko zawiedziony. Za to po przepchnięte 1:0 po karnym Ishaka sprawi, że zapamięta ten mecz na zawsze.
Lech Poznań musi przepchnąć ten mecz. W innym przypadku pozostanie niedosyt. A przy okazji dostanie się za styl w pierwszym meczu. Rykoszetem oberwie także John van den Brom, wokół którego powstaje gęsta atmosfera. Między innymi z powodu defensywy, która popełnia dziecinne błędy prowadzące do głupich bramek. Zwłaszcza zdarza się to z powodu częstych rotacji, za które odpowiedzialny jest właśnie Holender. Nie jest to może dla niego mecz o życie, ale który zdefiniuje jego kadencję i ten sezon.
Lech Poznań i błędy
Od dawna wiadomo, że na grę obronną pracuje cały zespół. Futbol tak bardzo ewoluował, że napastnik jest często pierwszym defensorem. Świetnie pokazał to Lech Poznań w pierwszym meczu z Bodo/Glimt. W ten sposób funkcjonuje często Mikael Ishak. Działa to jednak w dwie strony. To, że dany zespół traci bramkę, nie oznacza wcale, że ma słabą linię defensywną. Wpływ na to ma wiele składowych.
Ostatni mecz ligowy z Zagłębiem to pokaz gry nieodpowiedzialnej i nieskoncentrowanej. To głównie przyczyniło się do przegranej. Ciężko się przyczepić przy obu sytuacjach do obrońców. Nie zafunkcjonował cały zespół. To domino błędów i złych decyzji przy dobrze rozegranych kontrach skutkowało tragedią. Bodo/Glimt takie okazje wykorzysta z zimną krwią.










