Lech Poznań zremisował z Sunderlandem 1:1 w spotkaniu Ligi Europy. Mecz rozpoczął się niekorzystnie dla Kolejorza, który już w pierwszej minucie stracił bramkę po błędzie w rozegraniu piłki i skutecznym wykończeniu akcji przez Tutierova. Przełamanie przyszło w 70. minucie, kiedy Bengtsson popisał się precyzyjnym uderzeniem po wybitej piłce z rzutu rożnego i doprowadził do wyrównania. W końcówce obie drużyny szukały zwycięskiego gola, ale wynik nie uległ już zmianie.
Lech Poznań stanął przed wymagającym wyzwaniem w starciu z Sunderlandem. Kolejorz przystępował do spotkania po dwóch dotkliwych porażkach w fazie ligowej Ligi Europy — z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen, w obu przypadkach przegrywając 0:4. Zespół z Poznania potrzebował przełamania na europejskiej arenie, choć w rozgrywkach krajowych potrafił pokazywać znacznie lepsze oblicze.
Sunderland również nie imponował regularnością w ostatnich występach ligowych, jednak w Lidze Europy radził sobie zdecydowanie lepiej. Zwycięstwa nad AZ Alkmaar i Torreense dały angielskiej drużynie komplet sześciu punktów po dwóch kolejkach. Przed Lechem stało więc trudne zadanie — musiał zmierzyć się z zespołem, który dobrze rozpoczął europejską kampanię, a jednocześnie sam szukał pierwszych punktów w rozgrywkach. Mecz zakończył się wynikiem 1:1.
Pierwsza połowa do zapomnienia
Już w 1. minucie Sunderland objął prowadzenie. Po nieudanym wyprowadzeniu piłki przez Lisa, futbolówkę przechwycił Angulo, który precyzyjnie dośrodkował do Tutierova. Ten nie pomylił się i otworzył wynik spotkania.
Lech mógł odpowiedzieć niemal natychmiast. Po kolejnym błędzie Roefsa piłka trafiła pod nogi Wålemarka, którego strzał został obroniony. Do odbitej futbolówki dopadł jeszcze Antoni Kozubal, ale nie zdołał wykorzystać dogodnej okazji. W 9. minucie „Kolejorz” ponownie ruszył do ataku. Po szybkiej akcji przed szansą stanął Pablo Rodríguez, jednak jego uderzenie minęło bramkę. Jeszcze lepszą okazję Lech miał w 16. minucie. Rodríguez zagrał do Håkansa, który znalazł się praktycznie sam na sam z Roefsem, lecz uderzył tuż obok słupka.
W 20. minucie Sunderland przeprowadził akcję, po której trzykrotnie zagroził bramce Lecha. Najpierw Granit Xhaka oddał mocny strzał zza pola karnego, ale uderzył w środek bramki, co pozwoliło Lisowi na skuteczną interwencję. Odbita piłka trafiła pod nogi Fofany, ale uderzył w słupek. Chwilę później futbolówka ponownie znalazła się pod nogami Xhaki, jednak jego kolejną próbę zatrzymał bramkarz „Kolejorza”.
Cztery minuty później groźnie zaatakował Dayann Méthalie. Zawodnik Sunderlandu mocno uderzył w kierunku dalszej części bramki, ale Lis popisał się dobrą interwencją nogą i uchronił swój zespół przed stratą kolejnego gola.
Pierwsza połowa obfitowała w błędy Lecha w defensywie, które Sunderland potrafił przekuwać w groźne sytuacje. Kolejorz również miał jednak swoje szanse, szczególnie w pierwszym kwadransie. Najlepszą z nich zmarnował Håkans, który po podaniu Rodrígueza stanął przed doskonałą okazją do wyrównania.
Druga połowa na plus
W 64. minucie Lech miał doskonałą okazję, by oddać celny strzał na bramkę Sunderlandu. Wålemark posłał górne podanie do Bengtssona, który niedawno pojawił się na boisku. Szwed znalazł się w dogodnej sytuacji, jednak fatalnie przestrzelił i posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.
Sześć minut później Bengtsson ponownie stanął przed szansą i tym razem jej nie zmarnował. Po rzucie rożnym Sunderland zdołał wybić piłkę, ale dopadł do niej szwedzki zawodnik Lecha. Nie zastanawiając się długo, uderzył z pierwszej piłki i huknął tuż obok słupka, zdobywając bramkę dla „Kolejorza”.
Chwilę później Lech mógł jeszcze objąć prowadzenie. Ishak wstrzelił piłkę w pole karne z prawej flanki, a Wålemark oddał strzał, który zatrzymał bramkarz Sunderlandu. Do odbitej piłki dopadł jeszcze Gurgul, jednak jego uderzenie z bliskiej odległości ponownie padło łupem golkipera gości.
Do ostatnich minut obie drużyny próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Zarówno Lech, jak i Sunderland szukały okazji do zdobycia decydującej bramki, jednak ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Bramkę wyrównującą dla Kolejorza zdobył Bengtsson, a Wålemark przez całe spotkanie był aktywny w akcjach ofensywnych i starał się napędzać ataki poznańskiego zespołu.
Lechowi należą się brawa za walkę i zdobycie cennego punktu w starciu z angielskim rywalem. Choć w defensywie nie zabrakło błędów, „Kolejorz” potrafił odpowiedzieć na trudne momenty i pokazał, że jest w stanie rywalizować z zespołami z silnych europejskich lig. Ten remis może okazać się ważnym krokiem w dalszej walce o punkty w Lidze Europy.











