Po raz kolejny Lech nie wygrywa i przedłuża swoją niechlubną serię czterech spotkań ligowych bez wygranej. Tym razem nie udało się nawet strzelić bramki, a i ogólnie można mieć duże zastrzeżenie co do ofensywy Lecha. Zagłębie za to jest zadowolone ze swojej roboty. Wydaje się, że zrobiło wszystko, co mogło, zatem narzekać nie będzie. No może jedynie na to, że jego napastnik po raz kolejny nie wykorzystał dogodnych sytuacji.
Po tym spotkaniu spodziewaliśmy się wszystkiego. W końcu grali Lech Poznań, zespół, nazwijmy to, lekko nieobliczalny, i Zagłębie Lubin, czyli drużyna bez napastnika i obrońców. Jedyne, czego oczekiwaliśmy, to bramki i otwarte widowisko. Goli się nie doczekaliśmy, a na murawie brakowało emocji i ładnych akcji. W pierwszej połowie zaczęliśmy nawet liczyć żabki na karniszu. Jeden wielki zawód, bo spodziewaliśmy się zawziętego Lecha, a oglądaliśmy podającego do siebie „Kolejorza”.
Zagłębie i problemy z defensywą
W ostatnim tygodniu Zagłębie podpisało Miroslava Stocha. Pewnie każdy gdzieś tam o nim słyszał, bo to zawodnik nieprzypadkowy. Były gracz Chelsea, Fenerbache i Slavi Praga przyszedł do Lubina, aby się odbudować. Jak zapowiada, chce pomóc Zagłębiu i załapać się jeszcze na Euro. W końcu ma „tylko” 31 lat na karku. Martin Sevela dość szybko zdecydował się na jego usługi, gdyż Słowak zadebiutował już w spotkaniu z Lechem. W 74. minucie wszedł na boisko przy ulicy Bułgarskiej, ale nie miał za bardzo szans, aby zaprezentować swoje umiejętności.
Bez wątpienia największą bolączkę miał Martin Sevela przy wyborze środkowych obrońców. Z racji kartek w meczu z Lechem nie mogli wystąpić Dominik Jończy i Djordje Crnomarković, a kontuzjowany jest Lorenzo Simić. Awaryjnie na środku obrony zagrali więc Kamil Kruk i Damian Oko. Ich dyspozycja mogła być lekką niewidomą, bo obaj nie są pierwszymi wyborami słowackiego trenera. Kamil Kruk zaliczył już jeden bardzo udany, choć krótki, występ. W derbach ze Śląskiem Wrocław dał zwycięstwo „Miedziowym”. Tutaj jednak stanęło przed nim zdecydowanie trudniejsze zadanie.
– Myślę, że to nie będzie dla mnie problemem. Przez cały czas razem trenujemy i dobrze się znamy. Podczas treningów stosujemy wiele różnych ustawień i zmieniamy pary stoperów, więc z każdym obrońcą mam dobrą komunikację. Z Damianem Oko grałem już kilka spotkań w lidze, a z Kamilem Krukiem również wielokrotnie występowałem na boisku, więc według mnie to nie będzie osłabieniem. Każdy czeka na swoją szansę i myślę, że jutrzejszy mecz będzie dobrą okazją, aby zaprezentować się z jak najlepszej strony – odpowiadał na pytanie o problemy w defensywie Dominik Hładun.











