Jesienią Lech Poznań zachwycał. Liderów miał w każdej formacji. Świetnie spisywali się defensorzy, ofensywni zawodnicy błyszczeli w niemal każdym meczu. Afonso Sousa i Mikael Ishak stali się czołowym, pod względem skuteczności, duetem w PKO BP Ekstraklasie. Najbardziej kluczową formacją drużyny Nielsa Frederiksena był jednak środek pola. To dzięki dyspozycji pomocników Lech mógł zdominować nawet najlepsze drużyny naszej ligi. Wiosną dyspozycja środka pola jest jednak dużo gorsza i dyspozycja piłkarzy z centrum z atutu stała się jedną z bolączek poznańskiej drużyny.
Poznański środek pola jesienią wyglądał tak dobrze, że praktycznie nie dało odczuć się tego, że latem szeregi ekipy Nielsa Frederiksena opuścił Jesper Kalstrom. Pomocnik Udinese stanowił o dyspozycji pomocy Lecha Poznań od wielu lat i miał ogromny udział zarówno w mistrzostwie Polski, jak i drodze do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Szwed dorobił się w Poznaniu pseudonimu „Szef” i choć pod koniec jego przygody w Poznaniu nazywano go sytym kotem, to jego umiejętności piłkarskie były raczej niepodważalne.
Kalstrom w Lechu ewidentnie się wypalił i potrzebował zmiany otoczenia. Ostatni sezon w barwach Lecha był w jego wykonaniu wyjątkowo bezbarwny i pozbawiony ambicji. Mimo że w swoich ostatnich miesiącach na stadionie przy ulicy Bułgarskiej nie dawał aż tak wiele, to „Kolejorz” piłkarza dobrze radzącego sobie obecnie w Serie A zastępował wychowankiem, który grał przede wszystkim w 1. lidze, a w ekstraklasie miewał epizody.
Niels Frederiksen zaufał również Radosławowi Murawskiemu. Nie uznał byłego gracza Palermo za piłkarza zbyt ograniczonego w ofensywie. Do pary dołożył mu młodego Antoniego Kozubala, odważył się postawić na młodego pomocnika i ryzyko się opłaciło. Środek pola „Kolejorza” był jesienią spektakularny, a sprowadzony do rywalizacji Filip Jagiełło na boisko wchodził niemal wyłącznie z ławki rezerwowych – abstrahujemy już od tego, jaką dyspozycję prezentował wychowanek Zagłębia. Antoni Kozubal i Radosław Murawski dali radę.
Dominujący duet
Jesienią kolektyw Lecha Poznań zachwycał. Efektowne zwycięstwa nad Jagiellonią Białystok czy Legią Warszawa były piękną wizytówką naoliwionej maszyny Nielsa Frederiksena. Drużynę „Kolejorza” doskonale spajała para Murawski – Kozubal, wspomagana przez wyprowadzających piłkę stoperów. Lech lubi na boisku dominować i kontrolować piłkę. Obaj pomocnicy regularnie posyłali podania rozrywające defensywy przeciwników, a jednocześnie doskonale asekurowali zespół w przypadku kontrataków. Pomoc była formacją funkcjonującą niemal idealnie.
Nie było więc zaskoczenia w tym, że nazwiska zarówno Antoniego Kozubala, jak i Radosława Murawskiego były wymieniane w kontekście reprezentacji Polski. Powołanie ostatecznie otrzymał tylko młodzieżowiec „Kolejorza”, ale kandydatura Murawskiego wcale nie była wymysłem fanów z Wielkopolski. Kozubal z Murawskim potrafili doskonale połączyć zadania związane z odpowiedzialnością w defensywie z kreowaniem gry z przodu.











