Lech Poznań awans do fazy pucharowej Ligi Europejskiej zapewnił już sobie 1 grudnia po remisie z Juventusem. W czwartek „Kolejorz” zmierzy się z Red Bull Salzburg. Mecz nie będzie miał charakteru wyłącznie prestiżowego, ale także może zadecydować o pozycji w tabeli, co w kontekście piątkowego losowania może mieć niebagatelne znaczenie.
Zawodnicy Lecha są zgodni: w Salzburgu zagramy o zwycięstwo. Ewentualne trzy punkty mogą zapewnić poznaniakom awans z pierwszego miejsca. Wówczas będzie to oznaczało, że polski klub zostanie rozstawiona w losowaniu i uniknie drużyn, które w grupach Ligi Europejskiej zajęły pierwsze miejsca bądź czwórki najlepszych zespołów z trzecich miejsc Ligi Mistrzów. Jednak samo zwycięstwo nad Red Bullem nie wystarczy. „Kolejorz” musi liczyć, że Manchesterowi City powinie się noga w Turynie. Jest to całkiem prawdopodobne, gdyż „Stara Dama” będzie chciała pożegnać się z europejskimi pucharami w sposób godny.

Optymizm nie opuszcza Jose Bakero. Hiszpański trener wreszcie będzie mógł skorzystać z Tomasza Bandrowskiego oraz Joela Tshimbamby. Pomocnik od kilku dni trenuje z pierwszą drużyną na pełnym obciążeniu. W Monachium dostał zastrzyk, który zlikwidował stan zapalny. Napastnik po wypadku samochodowym miał złamany nos. Teraz już jest wszystko w porządku i w gestii trenera będzie leżało czy na niego postawić. Równie dobrą wiadomością w ostatnich dniach było podpisanie przez Manuela Arboledę nowego kontraktu. Na jego mocy Kolumbijczyk stanie się najlepiej zarabiającym piłkarzem biegającym po polskich boiskach. Obrońca nie krył swojego zadowolenia z powodu pomyślnie przebrniętych negocjacji.
W związku z przełożeniem ostatniej w tym roku kolejki Ekstraklasy, Jose Bakero musiał nieco zmienić cykl treningowy. Po meczu z Juventusem piłkarze „Kolejorza” dostali kilka dni wolnego. Po nich zaczęli ostre przygotowania do meczu z Red Bullem. Jednak warunki do trenowania były bardzo trudne w związku z permanentnie padającym śniegiem. Zawodnicy ćwiczyli na zmianę. Raz na sali, a raz na stadionie we Wronkach. Trener nie zaplanował w tym czasie żadnych sparingów. Uważa on, że Lech rozegrał już tak dużą ilość spotkań, że nie powinien wypaść z meczowego rytmu. Nie wykluczył faktu, że Austriacy dzięki temu, że w tym czasie grali spotkania ligowe mogą mieć lekką przewagę. – Red Bull Salzburg pozostawał w rytmie meczowym i to może być dla nich korzystna sytuacja. To nie oznacza, że my stoimy na straconej pozycji. W czwartek zamierzamy dać z siebie wszystko i powalczyć o zwycięstwo.
Austriacy mają jednak problemy zgoła odmiennej natury. Zespół z Salzburga w lidze zajmuje trzecią pozycję, co dla włodarzy jest nie do zaakceptowania. W ostatnim meczu po mizernej grze pokonali Sturm Graz 2:1. W tym spotkaniu błysnął wprowadzony po przerwie Alan i niewykluczone, że Brazylijczyk w czwartek dostanie szansę zagrania od pierwszych minut. Zmartwieniem Huuba Stevensa są kontuzje kluczowych graczy. Głównie Dusana Svento, który do tej pory zdobył jedyną bramkę dla Red Bulla w tej edycji Ligi Europejskiej.

Kibice powinni przygotować się na snowball. Zima dała się we znaki nie tylko Polsce, ale także pozostałym krajom ze Europy. Szykuje się zatem powtórka z rozrywki. Jednak jak zapewnił Jose Bakero, jego piłkarze są przygotowani do gry w takich warunkach. Nic dziwnego skoro przez ostatnie tygodnie trenowali właśnie wśród białego puchu.
Holenderski trener Salzburga nie ma dobrych wspomnień z rywalizacją z polskimi drużynami. W sezonie 2003/2004 prowadzona przez Stevensa Hertha Berlin uległa w dwumeczu Groclinowi Grodzisk Wielkopolski. Teraz na jego drodze stanęła kolejna drużyna z Wielkopolski. Oby i tym razem 57-letni trener miał złe wspomnienia z Polską. A jeszcze gdy Juventus sprawi poznaniakom prezent i pokona Manchester City to będzie pięknie.