Lech Poznań pewnie pokonał na wyjeździe Cracovię Kraków. Duży wkład w zwycięstwo poznaniaków miał Artiom Rudnev, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Autorem trzeciej bramki był Rafał Murawski.
Pojedynek Cracovii z Lechem o mały włos nie rozpoczął się od dużej niespodzianki. Już w 1. minucie meczu krakowanie mogli wyjść na prowadzenie. Visnjakovs znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywala, lecz zamiast strzelać zdecydował się szukać partnera, co ostatecznie nie przyniosło efektu bramkowego. Zupełnie inny efekt przyniosła pierwsza ofensywna akcja Lecha. Rafał Murawski łatwo poradził sobie z defensywą Cracovii i pewnym, strzałem wpakował piłkę do siatki. Poznaniacy od 4. minuty prowadzili 1:0.

W kolejnych minutach emocji nie brakowało. Doskonałymi sytuacjami podzieliła się dwójka asów z zagranicy. Dwie okazje strzeleckie zaprzepaścił Rudnev, dwie zmarnował też Saidi Ntibazonkiza. Do końca pierwszej połowy optyczną przewagę mieli poznaniacy, jednak wynik nie uległ zmianie.
Początek drugiej połowy miał ogromny wpływ na końcowy wynik meczu. Tym razem Artiom Rudnev udowodnił, że nie bez powodu jest na czele tabeli najlepszych strzelców i wykazał się doskonałym instynktem, pakując piłkę do siatki po mocnym dośrodkowaniu w pole karne. Lech znalazł się na najlepszej drodze, by dopisać kolejne punkty do swojego dorobku, a wkład Łotysza po raz kolejny nie mógł zostać przeceniony.
Czas mijał, a Cracovia nie mogła znaleźć sposobu na sforsowanie defensywy Lecha. Mało tego, to poznaniacy byli bliżsi zdobycia gola. Niewiele brakowało, by w 62. minucie Możdżeń zdobył trzecią bramkę, lecz ostatecznie młodemu piłkarzowi Lecha zabrakło precyzji. Potem już dominowała Cracovia. Strzały Ntibazonkizy i Visnakovsa nie przyniosły efektu w postaci gola.
Końcówka należała do Lecha. Fatalny błąd wykorzystał niezawodny Rudnev i na tablicy świetlnej pojawił się wynik 3:0 dla Lecha. Cracovia znalazła się na kolanach i do końca spotkania nie potrafiła odpowiedzieć nawet jedną dobrą akcją ofensywną. Z kolei Lech pokazał, że w bieżącym sezonie jest w stanie walczyć o najwyższe cele.











