W drugim niedzielnym spotkaniu 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań na własnym boisku wygrał 3:1 z Zagłębiem Lubin. Zwycięstwo piłkarzy Mariusza Rumaka było bezapelacyjne!
Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania obie drużyny uczciły minutą ciszy zmarłego ojca Luisa Henriqueza. Po minucie ciszy licznie zgromadzeni kibice na obiekcie w Poznaniu mogli zacząć wspierać swoich piłkarzy, a Szymon Marciniak rozpoczął spotkanie.

Do pierwszej groźnej sytuacji doszło w 4. minucie spotkania. Cotra wszedł w pole karne, dograł do Papadopulosa, a ten mając sporo czasu, uderzył wprost w Buricia. Minutę później Zagłębie prowadziło z Lechem Poznań po kuriozalnej bramce. Po rozegraniu rzutu rożnego Pawłowski wrzucił piłkę sprzed pola karnego w kierunku Papadopulosa, Burić był przekonany, że Czech dojdzie do tego podania, ale ten nie zdołał dotknąć futbolówki, która skozłowała przed bramkarzem Lecha i wpadła do siatki. Burić próbował wrócić do bramki i wybić piłkę, jednak nie dał rady.
Jedenaście minut później na Bułgarskiej mieliśmy 1:1. Gol dla „Kolejorza” wpadł po wyśmienitej akcji. Dogranie Murawskiego w pole karne przepuścił Hamalainen, a zza jego pleców wyskoczył Gergo Lovrencsics i w sytuacji sam na sam pokonał Gliwę. Trzy minuty później na listę strzelców mógł wpisać Vojo Ubiparip, jednak piłka po jego strzale minęła nieznacznie bramkę.
W 32. minucie spotkania bramkę na 2:1 strzelił Kasper Hamalainen. Fin zagrał do Ślusarskiego, ten, stojąc tyłem do bramki, odegrał piłkę z powrotem do Hamalainena, a pomocnik Lecha strzałem tuż przy słupku pokonał zasłoniętego Gliwę. Wydaje się, że w tej sytuacji bramkarz Zagłębia mógł zachować się lepiej. Do końca pierwszej połowy kibice nie mogli zobaczyć ciekawszej akcji w wykonaniu piłkarzy Lecha bądź Zagłębia Lubin.
W 50. minucie dobrą piłkę dostał Szymon Pawłowski, jednak nie oddał on najlepszego strzału z siedmiu metrów. Do minuty 84. mogliśmy oglądać głównie walkę w środkowej strefie boiska oraz nieudane dośrodkowania. We wspomnianej minucie świetną okazję do wyrównania miał Csaba Horvath. Do obrońcy Zagłębia piłkę zgrał Papadopulos, ale Horvath z pięciu metrów fatalnie przestrzelił. Trzy minuty później na listę strzelców wpisał się popularny „Reksio”, czyli Piotr Reiss. Mateusz Możdżeń wyłożył na 16 metr piłkę Reissowi, a ten płaskim, mierzonym strzałem po ziemi pokonał bramkarza Zagłębia Lubin.
Do końca spotkania żadna z drużyn nie zdołała strzelić bramki i mecz zakończył się wynikiem 3:1 na korzyść Lecha.











