Lech toczy walkę o mistrzostwo kraju. Gra mecz u siebie, a kibicuje mu zaledwie 5 tys. osób. Rozpoczynają się boje Pucharu UEFA i tu znów nici z gigantycznej sprzedaży biletów, bo na trybunach zasiadła tylko garstka kibiców Kolejorza. Scenariusz mało prawdopodobny?
Otóż nie! Hydrobudowa S.A., konsorcjum, które podjęło się budowy nowego obiektu Lecha jest bliskie podjęcia decyzji o zamienieniu płyty boiska w wielki plac budowy. Problemy ma sprawiać dach. Szefowie firmy już zapowiadają trudności z zamontowaniem ważących kilkaset ton elementów.

Sytuacja może prowadzić ostatecznie ni mniej ni więcej, a do zmiany miejsca rozgrywania wszystkich spotkań Kolejarza. Warto też dodać, że instalacja największych części stadionu miałaby się odbywać przez cały 2009 rok a nawet dłużej. W sytuacji, w której dojdzie do uszkodzenia murawy, Lech będzie zmuszony do rozgrywania swych meczów poza ul. Bułgarską nawet do maja 2010 roku!
Czarne chmury coraz bliżej
Jak wiadomo w Poznaniu nie ma drugiego stadionu spełniającego wymogi PZPN, nie mówiąc już o regulacjach UEFA. Nie nadaje się do tego ani stadion Warty, ani stary obiekt na Dębcu, jednej z dzielnic Poznania. Lech byłby zmuszony do rozgrywania spotkań na stadionie we Wronkach.
Lokalizacja jest kibicom dobrze znana chociażby z meczów reprezentacji. Jednak podejmowano tam przeważnie rywali o bardzo słabej renomie albo trenowano przed najważniejszymi meczami, które odbywały się później daleko od stadionu Amiki. Wyobraźmy sobie sytuację, do której może dojść np. 4 kwietnia tego roku. 22 kolejka Ekstraklasy – szlagier. Wisła Kraków walcząca o tytuł, jak równy z równym z Kolejorzem, zamiast na mecz do Poznania, musi przyjechać na kameralny stadionik we Wronkach. Szok!











