W drugim piątkowym meczu 31. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lech Poznań pokonał Wisłę Kraków 3:0. Bramki dla „Kolejorza” zdobyli Łukasz Teodorczyk, Alan Uryga (samobójcza) i Kasper Hamalainen.

Pierwsza groźna sytuacja w meczu zakończyła się bramką dla piłkarzy Lecha Poznań. W 8. minucie spotkania do źle wybitej przez Piotra Brożka piłki dopadł Łukasz Trałka, ten odegrał do Hamalainena, który z pierwszej piłki dośrodkował w pole karne do Teodorczyka, który uprzedził Miśkiewicza i strzałem głową wbił ją do bramki. Cztery minuty później było 2:0. Hamalainen wbiegł po błędzie defensywy Wisły w pole karne i chciał zagrać futbolówkę na bok do wychodzącego na czystą pozycję Teodorczyka, ale piłka odbiła się od nogi Urygi i wpadła do siatki obok zdezorientowanego Miśkiewicza. W 23. minucie lewą stroną przedarł się Guerrier, zagrał ostrą piłkę w pole karne, którą gospodarze wybili wprost pod nogi Stilicia, który zdołał oddać strzał, ale z poświęceniem pod jego nogi rzucił się Kędziora, który zablokował uderzenie własnym ciałem. Goście reklamowali zagranie ręką, ale arbiter pozostał niewzruszony. W 34. minucie mogło być 3:0. Po dośrodkowaniu Claasena z prawej strony futbolówka spadła wprost na głowę Pawłowskiego, który minimalnie chybił. Trzy minuty przed zakończeniem pierwszej połowy Możdżeń bardzo ładnie dośrodkował z prawej strony na długi słupek, a tam głową uderzył Teodorczyk, ale także nieznacznie obok bramki.
W drugiej połowie pierwsi groźną sytuację stworzyli podopieczni Mariusza Rumaka. Trzy minuty po rozpoczęciu drugiej części meczu na strzał zza pola karnego zdecydował się Łukasz Trałka, jednak mocny strzał pewnie obronił Miśkiewicz. W 54. minucie ładnym uderzeniem z 20. metra popisał się Linetty, jednak piłka spadła tuż nad poprzeczką. Cztery minuty później Miśkiewicz naciskany przez Claasena popełnił błąd i wybił piłkę pod nogi Hamalainen, który natychmiastowo oddał piłkę reprezentantowi RPA, a ten dośrodkował futbolówkę w pole karne do Teodorczyka, który jednak nie zdołał skierować piłki do bramki Wisły, choć zabrakło niewiele. W 61. minucie po podaniu Hamalainena, Pawłowski był sam na sam z Miśkiewiczem, ale trafił w boczną siatkę. W 78. minucie Lech zdobył bramkę na 3:0. Lovrencsics zagrał piłkę w pole karne, a tam wbiegający Fin nieprawdopodobnym strzałem z zewnętrznej części stopy po długim rogu pokonał golkipera Wisły. Osiem minuty później kapitalnie przedarł się prawą stroną Lovrencics, który wrzucił płasko do Claasena, a ten uderzył wprost Miśkiewicza. Po uderzeniu Claasena piłka znów trafiła do Lovrencicsa, który tym razem odegrał Hamalainenowi, a ten starał się plasowanym strzałem pokonać golkipera gości lecz i tym razem górą był Miśkiewicz. Po tej sytuacji wynik meczu nie uległ zmianie i gospodarze zasłużenie pokonali Wisłę Kraków 3:0.











