W hicie kolejki Lech Poznań ograł dotychczasowego lidera tabeli Polonię Warszawa 2:0. Natomiast w drugim meczu, w którym spotkały się najsłabsze obecnie drużyny, Cracovia Kraków wygrała z Górnikiem Zabrze.
Do składu „Kolejorza” wrócili kontuzjowani Sławomir Peszko i Rafał Murawski, a także pauzujący za kartki Ivan Djurdjević. To już wywołało entuzjazm u trenera Franciszka Smudy. W dodatku tak duży, że postanowił oszczędzić w nadchodzącym meczu Roberta Lewandowskiego. W miejsce najlepszego gracza trener Lecha postanowił wprowadzić Hernana Rengifa. Polonia przystąpiła do spotkania w niezmienionym składzie, którym gra już od kilku kolejek. Trener warszawiaków doszedł pewnie do wniosku, że zwycięskiego składu się nie zmienia.

Od początku spotkania zawodnicy Lecha byli bardzo mocno zmotywowani i ruszyli do zdecydowanych ataków. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Hernan Rengifo po podaniu Stemira Stelica już w 5. minucie gry umieszcza piłkę w siatce. Nie minęły dwie minuty, a było już 2:0. Ponownie strzelcem bramki był Peruwiańczyk. Tym razem jednak gol był niecodziennej urody. Piłka lobem poszybowała nad bezradnym bramkarzem Polonii – Sebastianem Przyrowskim.
Piłkarze z Warszawy jeszcze dobrze nie weszli w mecz, a już przegrywali dwoma bramkami. Na domiar złego, obrońcy „Czarnych Koszul” dalej nie potrafili sobie poradzić z poznańską lokomotywą, która nie zamierzała zwalniać. W 11. minucie aktywny w tym meczu Stemir Stelić świetnie uderzał na bramkę Polonii, lecz tym razem gol nie padł.
Fatalny mecz rozgrywał prawy obrońca z Warszawy – Piechniak, który to tracił piłkę za piłką. W 35. minucie trener Jacek Zieliński, widząc tragiczną dyspozycję swojego zawodnika, postanowił zastąpić go Danielem Mąką. Czas upływał, a Lech cały czas chciał być pod grą. Pod koniec pierwszej połowy doszło nawet do sytuacji, że Polonia w obawie przed utratą piłki zaczęła zagrywać ją do tyłu.
Druga połowa nie zapowiadała zmiany wyniku i tak też się stało. W ekipie Polonii starał się rozgrywać piłkę Jarosław Lato, strzałów próbował Marek Sokołowski. Jednak Lech w każdym aspekcie gry był praktycznie lepszą drużyną, obnażał wszystkie wady w taktyce warszawskiej Polonii.
W drugiej części gry, a dokładnie w 59. minucie, po stronie Lecha świetną sytuację wypracowali sobie Jakub Wilk i Ivan Djudjević. Piłka jednak nie wpadła do bramki.











