Bezbramkowym remisem zakończyło się pierwsze niedzielne spotkanie T-Mobile Ekstraklasy pomiędzy Lechem Poznań i Górnikiem Zabrze. Z czystym sumieniem możemy napisać, że to zasłużony remis, ponieważ obydwa zespoły stwarzały sobie dobre sytuacje.
Na początku obydwie drużyny próbowały przejąć inicjatywę, co zaowocowało kilkoma ostrymi wejściami oraz żółtą kartką dla Arkadiusza Milika za faul na Lovrencsicssie. Pierwsze minuty to walka w środku pola i nieudane próby dośrodkowań. To przyjezdni z Zabrza częściej byli przy piłce, jednak Lech stworzył pierwszą naprawdę dobrą okazję do strzelenia gola. Świetnie dośrodkował Luis Henriquez, jednak strzał Ślusarskiego z szóstego metra został obroniony przez Łukasza Skorupskiego. Chwilę później „Kolejorz” wyszedł z kolejną, dynamiczną akcją, która została zatrzymana przez arbitra. Tonew był na spalonym.

W 20. minucie Arkadiusz Milik założył siatkę Hubertowi Wołąkiewiczowi, który zrewanżował mu się faulem. Rzut wolny z dobrej pozycji został jednak zmarnowany przez Górnika. Dośrodkowanie Kwieka zatrzymało się w rękach Jasmina Buricia. Chwilę później mógł odpowiedzieć Lech, ale uderzenie Ślusarskiego z 16 metrów zostało zablokowane.
Po okresie stagnacji zawodnicy wreszcie wzięli się za grę. 34. minuta przyniosła niezłą okazję Górnikowi. Po dwójkowej akcji Kwieka i Nokoulmy „Prezes” uderzył obok bramki. Lech odpowiedział kolejną dynamiczną akcją, ale obronną ręką wyszła defensywa przyjezdnych. Momentalnie kontrę wyprowadzili „Górnicy”. Milik dograł dobrze do Olkowskiego, który piętką przepchnął piłkę pomiędzy nogami Buricia. Żaden z kolegów nie pobiegł jednak za akcją i futbolówkę przejęli obrońcy. W 38. minucie na swoje popisowe zagranie zdecydował się Tonew, jednak nieczysto uderzył piłkę i ta przeleciała obok bramki. Być może sztuka uda mu się w drugiej połowie?
Ostatnie szanse na objęcie prowadzenia w pierwszych trzech kwadransach miał Górnik. W doliczonym czasie gry Kwiek podszedł do rzutu wolnego z okolic pola karnego. Uderzenie byłego pomocnika Korony Kielce odbiło się jednak od muru i nie zagroziło „Kolejorzowi”. Nie minęła minuta, a Arkadiusz Milik oddał groźny strzał, jednak Burić był na posterunku.
Mariusz Rumak na pierwsze korekty w składzie zdecydował się już w przerwie. Szymona Drewniaka zastąpił Mateusz Możdżeń. Po serii błędów defensywy Górnika groźny strzał oddał Lovrencsics, ale Skorupski potwierdził dobrą formę, łapiąc piłkę.












