Podopieczni Mariusza Rumaka zgubili punkty na Podlasiu. Jagiellonia okazała się lepsza i wygrała z wicemistrzami Polski 2:0.
Spotkanie z Lechem Poznań było kluczowe dla podbudowania ducha piłkarzy Jagiellonii Białystok. Nie wygrali oni spotkania od połowy września i i chcieli uradować sympatyków zgromadzonych na własnym stadionie zwycięstwem nad wicemistrzem Polski. Z kolei goście z Wielkopolski czuli niedosyt po spotkaniu z Legią Warszawa i zamierzali zdobyć komplet punktów, by poprawić nastroje w drużynie.

Spotkanie rozpoczęło się z problemami, bo kibice gospodarzy rzucili racę na boisko. Po chwili jednak można było rozpocząć mecz. W jego pierwszych fragmentach każda strona nie chciała popełnić błędu, który mógłby ją dużo kosztować. Oba zespoły próbowały swych sił w ataku na bramkę przeciwnika, jednak pierwsi impas przełamali białostoczanie. W 22. minucie dobrze podał Dzalamidze do Daniego Quintany, który w sytuacji sam na sam pokonał Gostomskiego i dał Jagiellonii prowadzenie.
Jagiellonia mogła podwyższyć przewagę. Piłkę z rzutu wolnego dośrodkowywał Dawid Plizka, a w polu karnym ambitnie wyskakiwał Dani Quintana, który jednak uderzył prosto w ręce golkipera Lecha. Goście próbowali odwrócić niekorzystne dla siebie losy w pierwszej części spotkania, ale nie potrafili pokonać bramkarza drużyny przeciwnika. Do przerwy Jagiellonia na stadionie w Białymstoku prowadziła z wicemistrzami Polski 1:0.
W drugiej części spotkania podopieczni Mariusza Rumaka zamierzali wziąć sprawy w swoje ręce i przejąć inicjatywę podczas tych zawodów. Zdawali sobie sprawę, że Jagiellonia łatwo nie odda prowadzenia, na które ciężko zapracowała. Lech miał kilka sytuacji, lecz żadnej z nich nie był w stanie zamienić na gola. Gospodarze mogli mówić o sporym szczęściu w 63. minucie, kiedy poprzeczka uratowała graczy dowodzonych przez Piotra Stokowca przed utratą gola.
W końcówce Jagiellonia dopięła swego. W 87. minucie w sytuacji sam na sam z Maciejem Gostomskim nie pomylił się Dawid Plizga i pewnie pokonał golkipera gości. Po drugiej bramce Lech stracił wiarę w siebie i nie był w stanie odpowiedzieć nawet honorowym trafieniem. Gospodarze odnieśli zasłużone zwycięstwo i przełamali swoją złą passę.











