Zawodnicy Jacka Zielińskiego dołożyli po przerwie cztery bramki, wygrywając w sumie 5:0. Podopieczni Rafała Ulatowskiego dostali srogą nauczkę w trzeciej kolejce Ekstraklasy.
Dobrą okazję po pięciu minutach spotkania miał Rudnevs, który opanował piłkę w polu karnym po błędzie jednego z defensorów. Napastnik Lecha znalazł się w sytuacji sam na sam z Cabajem, jednak bramkarz gości okazał się lepszy. Do dobitki starał się dojść Stilić, ale golkiper „Pasów” uprzedził go. Chwilę później indywidualny rajd prawą stroną Peszko zwieńczył płaskim podaniem na jedenasty metr. Rudnevs oddał strzał bez przyjęcia, ale ten okazał się zbyt słaby i piłka wylądowała w rękach Cabaja.

Lech objął prowadzenie w 10. minucie, kiedy w zamieszaniu na linii pola karnego Jarabica interweniował w tak niefortunny sposób, że piłka wpadła przy słupku bramki Cabaja. Na kolejną akcję „Kolejorza” kibice ze stadionu przy ulicy Bułgarskiej musieli czekać do 30. minuty, kiedy Sławomir Peszko błysnął świetnym podaniem za plecy obrońców. Piłka posłana ze skrzydła minęła Polczaka, po czym przyjął ją Rudnevs i niezłym strzałem starał się pokonać Cabaja, ale znów górą był bramkarz gości.
Chwilę później Lech powinien zdobyć dwie kolejne bramki, jednak najpierw piłkę po strzale Injacia nad poprzeczką przeniósł Cabaj, a po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Rudnevs strzelił minimalnie obok bramki.Odpowiedź Cracovii była natychmiastowa. Bartosz Ślusarski obrócił się z piłką, gubiąc Arboledę, po czym oddał mocny i niecelny strzał.
Po wyjściu na drugą połowę to podopieczni Rafała Ulatowskiego zaatakowali jako pierwsi. Mariusz Sacha dośrodkował piłkę w taki sposób, że Burić musiał przenieść ją nad poprzeczką. Mimo tej akcji, „Kolejorz” podwyższył prowadzenie w 53. minucie, za sprawą trafienia Sławomira Peszki. Skrzydłowy Lecha wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony Marcina Kikuta.

Odpowiedzią Cracovii był atomowy strzał Mariusza Sachy, który swoim uderzeniem sprawił sporo problemów golkiperowi poznańskiego klubu. Po godzinie gry lechici strzelili trzecią bramkę. Precyzyjne dośrodkowanie z prawej strony autorstwa Marcina Kikuta wykorzystał świetnym strzałem Rudnevs, gubiąc za plecami Sasina.










