Falstart Lecha Poznań. Mistrz Polski w dwóch kolejkach zdobył zaledwie dwa punkty. W sobotni wieczór „Kolejorz” zremisował bezbramkowo z Arką Gdynia. Podopieczni Jacka Zielińskiego zagrali chaotycznie i nieskutecznie przeciwko ambitnym przyjezdnym.

Niezwykle trudną inauguracje sezonu ma Arka Gdynia. Przed tygodniem podopieczni Dariusza Pasieki stoczyli wyrównany, ale przegrany bój z Wisłą Kraków. Tym razem przeciwnik wydawał się jeszcze mocniejszy, bo był nim aktualny mistrz Polski – Lech Poznań.
Arka nie stała jednak na straconej pozycji, gdyż „Kolejorz” ostatnio zawodził, a na dodatek trener Jacek Zieliński miał spore problemy z ustawieniem linii defensywny. Z powodów zdrowotnych zagrać nie mogli Bartosz Bosacki i Grzegorz Wojtkowiak. Na domiar złego w końcówce pierwszej połowy kontuzji doznał Seweryn Gancarczyk, którego zastąpił Luis Henriquez.
Pierwsza odsłona spotkania była bardzo wyrównana, ale nie stała na zbyt wysokim poziomie. Kibice mieli sporo powodów do narzekania, gdyż sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Przez 45 minut Arka Gdynia oddała zaledwie jeden celny strzał na bramkę Jasmina Buricia, z którym bośniacki bramkarz nie miał najmniejszych problemów. Niewiele lepiej wyglądały poczynania Lecha, pomimo ofensywnego ustawienia z Joelem Tshibambą, Artjomsem Rudnevsem i Sławomirem Peszko na czele. Obrońcy Arki bezlitośnie rozbijali ataki lechitów. Jedyną dobrą sytuację „Kolejorz” stworzył sobie w 23. minucie, ale Peszko uderzył tylko w boczną siatkę.
Niestety, druga połowa zbliżona była poziomem do pierwszej. Świetnie dopingujący kibicie obu ekip nie ujrzeli bramek. Bardziej klarowne sytuacje mieli przyjezdni. W 56. minucie po dośrodkowaniu Filipa Burkhardta piłka odbiła się od Kikuta i niemal wylądowała w okienku bramki strzeżonej przez Buricia. W 88. minucie piłkę meczową na nodze miał Tadas Labukas, ale bramkarz „Kolejorza” popisał się świetną interwencją. Dwie minuty później znów gorąco było pod bramką gospodarzy. Strzał Denisa Glaviny na rzut rożny sparował Burić. Lech najlepszą sytuacje stworzył sobie w 81. minucie, ale znajdujący się w polu karnym Rudnevs uderzył niecelnie. – Chcemy wyników, „Kolejorz”, chcemy wyników – śpiewali po meczu niezadowoleni sympatycy Lecha. – Dziękujemy – krzyczeli ich koledzy z Gdyni.
Wokół boiska:
Starcie Lech – Arka przejdzie do historii polskiego dziennikarstwa sportowego. Po raz pierwszy polskim radiu podczas meczu piłkarskiego można było usłyszeć kobiecy komentarz. Spotkanie dla Radia Merkury wraz z Krzysztofem Ratajczakiem relacjonowała Hanna Urbaniak. Przypomnijmy, że Hania to także korespondent i fotoreporter wortalu iGol.pl.











