Prezes PZPN, Grzegorz Lato, wypowiedział się w sprawie nieudzielenia wywiadów przez piłkarzy. Lato zbagatelizował całą sprawę, tłumacząc się nieporozumieniem.
Grzegorz Lato, w przeciwieństwie do piłkarzy, miał chwilę, aby udzielić odpowiedzi na postawione mu pytania.
Musiał Pan wpłynąć na trenera Smudę i zawodników po tym, jak uciekli wczoraj przed dziennikarzami?
Miałem rozmowę z trenerem. Polega to przede wszystkim na jednym. Tak jak my gramy dla kibiców, tak wy musicie mieć coś do napisania. Nie wyobrażam sobie, żeby nie rozmawiać z dziennikarzami. Oczywiście, powinno być to uzgodnione wcześniej, gdzie, co i jak, o której i kto ma iść. Doszliśmy do takiego wniosku, że było małe nieporozumienie, bo nie było ich tam wszystkich. Część ma świadomość tego, że muszą rozmawiać. Myślę, że w tej chwili jest wszystko w porządku, zobaczymy, jak będzie dalej. Te spotkania nabiorą na pewno rytmu, bo jest Tomek Rząsa, który będzie odpowiedzialny za kontakty z prasą i kogo sobie media będą życzyły, ten z piłkarzy będzie musiał iść na konferencję prasową.
Czy było to jednak działanie z premedytacją piłkarzy, czy też zwykłe nieporozumienie?
Nieporozumienie. Było tam tylko dziewięciu piłkarzy, zwykły rozruch. Małe niedogadanie, z którego niektórzy dziennikarze zrobili straszną aferę.










