Angielska Premier League, hiszpańska Primera Division i wreszcie włoska Serie A. Ligi mocne, a podobne, jeśli chodzi o poziom. W tym roku walka o mistrzostwo w tych krajach nabiera szalonego tempa. Uznajmy to za swoistą nowość.
Anglia Manchesterem stoi
Nagłówek doskonale opisuje trzy ostatnie lata w Premier League. Hegemonia „Czerwonych Diabłów” może zostać przerwana jeszcze w ostatniej kolejce, tym bardziej, że na fotelu lidera rozsiedli się zawodnicy Chelsea. Podopieczni Carlo Ancelottiego mają doskonałą okazję, by przełamać mistrzowską passę Manchesteru United. Od trzech lat podopieczni sir Aleksa Fergusona sukcesywnie sięgali po tytuł, dokładając do tego trofeum za zwycięstwo w klubowych mistrzostwach świata, Lidze Mistrzów, czy Pucharze Ligi Angielskiej.

Przez te trzy, nieszczęsne dla kibiców „The Blues”, lata ich gracze trzymali się bardzo blisko kolegów z „United”. Niestety, zawsze po drodze gubiąc kilka punktów, które decydowały o końcowym układzie tabeli. Co więcej, zawodnicy ze Stamford w dwóch sezonach „cieszyli się” z wicemistrzostwa. Maj ma być dla londyńczyków miesiącem zwrotnym, gdy po kolejnych latach posuchy to właśnie w gablocie Chelsea, przez co najmniej jeden sezon, lśnić będzie puchar Premier League.
Zarówno pretendenci jak i aktualni mistrzowie mają stosunkowo łatwe zadanie. Londyńczycy w ostatniej kolejce podejmą na własnym obiekcie pewne utrzymania Wigan, a „Czerwone Diabły” ugoszczą nie grające już o nic Stoke FC.
Mistrzowska nuda
Włochy, to kolejny kraj, zdominowany tylko i wyłącznie przez jeden klub. Przynajmniej w ostatnich czterech latach. Właśnie w tych sezonach Inter Mediolan smakował zwycięstwa w Serie A. Kiedy latem 2006 roku okazało się, że tabela, po zakończeniu rozgrywek, była z góry ustalona, Inter rozpoczął hegemonię. Ówczesny mistrz Włoch, Juventus został zdegradowany do Serie B, a wicemistrz – AC Milan – ukarany został ośmioma punktami na starcie nowego sezonu.
Następny rok pozostawił Inter bez realnej konkurencji, mogącej zagrozić pogoni za kolejnym triumfem. Dodatkowo zawodnicy ze Stadio Giuseppe Meazza bili ligowy rekord za ligowym rekordem, kończąc sezon z przewagą 22 punktów nad drugą Romą. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Podopieczni wówczas Roberto Manciniego dołożyli sukces w Pucharze Włoch i podwójna korona gotowa.
Wreszcie w Serie A, po rocznej przerwie, wita Juventus. Osłabiony finansowo i kadrowo, ale głodny sukcesów, laurów i gry w najwyższej klasie rozgrywek. Końcowa tabela pokazuje potencjał „Starej Damy”, której piłkarze kończą sezon na trzecim miejscu, ustępując Romie i oczywiście Interowi. Rzymianie do końca mieli szansę na odbicie scudetto, jednak Inter tym razem wyszedł obronną ręką.










