Chelsea po golu Franka Lamparda z 13. minuty pokonała Sunderland 1:0. Do gry w pierwszym zespole po długiej przerwie, spowodowanej kontuzją, wrócił natomiast Michael Essien.
Pierwszym, który chciał wpisać się na listę strzelców, był McClean, ale uderzył niecelnie. Chwilę później próbował Larsson, jednak Cech był na posterunku. 13. minuta okazała się pechowa zarówno dla gości, jak i… dla Fernando Torresa. Zacznijmy jednak od początku. Ramires podał na prawo do Juana Maty, który dośrodkował w pole karne. Tam niepilnowany Torres popisał się ładną przewrotką, ale w zdobyciu gola przeszkodziła mu poprzeczka. Po odbiciu się od niej piłka spadła jednak wprost na nogę Lamparda, który musiał tylko dopełnić formalności. W ten sposób Anglik stał się zawodnikiem, który strzelił najwięcej goli w historii Stamford Bridge, a jego sukces z trybun oklaskiwał nowy nabytek „The Blues”, Gary Cahill.

Goście próbowali odpowiedzieć za sprawą Bendtnera, ale główka Duńczyka okazała się zbyt lekka. Z drugiej strony znowu próbował Lampard, jednak jego strzał obrońca gości wybił na rzut rożny. Do akcji z głębi pola włączał się również David Luiz. Najpierw Brazylijczyk kopnął piłkę wysoko w trybuny (choć w zamyśle pewnie celował w bramkę), a następnie wywalczył rzut wolny, po którym Juan Mata zmusił Mignoleta do interwencji. Zaraz na początku trzeciego kwadransa ładna wymiana piłki pomiędzy Torresem, Matą i Ramiresem zakończyła się główką tego pierwszego, która została zablokowana przez jednego z defensorów.
W 35. minucie blisko wyrównania był Bendtner. Po ładnym podaniu Sessegnona Duńczyk strzelił po ziemi w długi róg, ale minimalnie się pomylił. Chwilę później niemal kopią tego strzału, tyle że z drugiej strony i z nieco większej odległości, popisał się Torres. Po zderzeniu z Hiszpanem kilka minut potem fatalnie na boisko upadł Kigallon. Przez kontuzję (prawdopodobnie kolana) murawę opuścił na noszach, a zastąpił go Turner. Ostatnie minuty pierwszej części gry upłynęły w spokojnym tempie i obydwaj bramkarze nie musieli się już wysilać przed przerwą.
Po zmianie stron jako pierwsi zaatakowali gospodarze. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bardzo niecelnym wolejem popisał się jednak Mata. W 56. minucie wrzutka Cole’a sprawiła bardzo dużo problemów Mignoletowi, który wypuścił piłkę z rąk wprost na nogę Ramiresa, ale Brazylijczyk nie potrafił dobrze uderzyć i skierować futbolówki do siatki. Następnie na boisku zapanował kilkuminutowy chaos, a wszystko przez dwie decyzje Phila Dowda. Najpierw po ładnym dryblingu na pograniczu pola karnego powalony na ziemię został Torres, ale gwizdek arbitra milczał. Piłka potoczyła się dalej i czubkiem buta dzióbnął ją Mata, jednak dobrze z bramki wyszedł Mignolet i powstrzymał Hiszpana. Kilkadziesiąt sekund później Dowd nie widział nic złego w zachowaniu A. Cole’a, który we własnej „szesnastce” wszedł barkiem w plecy Bendtnera.











