Tottenham nie wykorzystał w pełni szansy na to, by zmniejszyć dystans do Manchesteru United, i zremisował ze Swansea City. Bramki strzelali Rafael van der Vaart oraz Scott Sinclair.

Od samego początku mecz na Liberty Stadium zadziwiał wysokim tempem. Ku większemu zaskoczeniu to drużyna Brendana Rodgersa narzuciła tak dynamiczny styl gry. Już w 5. minucie Brad Friedel musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, by uchronić „Koguty” od straty bramki. Cztery minuty później amerykański bramkarz pewnie nie miałby za wiele do powiedzenia, gdyby Sinclair lepiej przyłożył się do strzału i czysto trafił w futbolówkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W 13. minucie zęby pokazali goście. Na strzał z dystansu zdecydował się Luka Modrić. Gracze Swansea oddali na chwilę inicjatywę Tottenhamowi, ale po kilku minutach znowu pokazali, że serca do walki im nie brakuje. W 24. minucie pięknym trafieniem mógłby popisać się Sinclair, ale podobnie jak w pierwszej sytuacji pomocnikowi „Łabędzi” zabrakło odrobinę dokładności. Piłka po mocnym strzale poszybowała ponad bramką Friedela.
W późniejszej fazie spotkania to podopieczni Harry’ego Redknappa wzięli na siebie ciężar meczu. Starania Tottenhamu przyniosły bramkę pod sam koniec pierwszej połowy. Gol padł po dynamicznej akcji Benoita Assou-Ekotto na lewym skrzydle. Obrońca zabrał się z piłką, dryblując po drodze prawego obrońcę Swansea, a kiedy dobiegł do końcowej linii, zdecydował się na mocne dośrodkowanie w pole karne. Tam piłka po rykoszecie trafiła do Rafaela van der Vaarta, który umieścił ją w siatce po mocnym uderzeniu z pięciu metrów. Sędzia Phil Dowd doliczył minutę do regulaminowego czasu gry i zakończył pierwszą część spotkania.
Gracze z Londynu bardzo dobrze zaczęli drugą połowę i chwilę po wznowieniu mogli podwyższyć prowadzenie za pomocą Kaboula, który zdecydował się na odważną indywidualną akcję ofensywną. Chwilę później z opresji Tottenham ratował William Gallas. W 54. minucie doskonałą akcję zmarnował Van der Vaart. Holender otrzymał podanie od Adebayora i znalazł się przed bramką Vorma, której nie bronił już żaden z obrońców. Van der Vaart zdecydował się na strzał z pierwszej piłki zamiast ją podprowadzić i bramkarz „Łabędzi” spokojnie wybił futbolówkę na rzut rożny.












