Tomasz Kupisz zaliczył dziś dla Jagiellonii dwa trafienia, ale na nic się to zdało, gdyż Widzew odpowiedział czterema bramkami i trzy punkty pozostały w Łodzi. Zawodnik z Białegostoku ma nadzieję, że po trzech porażkach wreszcie jego drużyna zacznie wygrywać.

Pomocnik „Jagi” zdawał sobie sprawę, że Widzew dysponuje dużym potencjałem i mecz nie będzie należał do łatwych. Był jednak zaskoczony skutecznością Widzewa:
– Dzisiaj Widzew bardzo skutecznie zagrał. Wiedzieliśmy o tym, że Widzew – choć nie ma jakichś fantastycznych gwiazd – na pewno jest zespołem solidnym. I tak się rzeczywiście okazało. Strzeliliśmy dwie bramki, ale to nie wystarczyło, by wywieźć przynajmniej punkt z Łodzi – nie ukrywał niezadowolenia białostoczanin.
Zespół z Łodzi zdobył dwa gole ze stałych fragmentów gry. I choć podopieczni Michniewicza wiedzieli, że łodzianie stwarzają duże zagrożenie pod bramką przeciwnika właśnie z rzutów wolnych czy rożnych, to jednak nie udało im się zapobiec stracie bramek zdobytych w ten sposób.
– Byliśmy uczuleni na stałe fragmenty gry, wczoraj półtorej godziny na treningu poświęciliśmy samym stałym fragmentom gry. Przegrywamy trzeci kolejny mecz z rzędu i nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wygrać następny – wyraził nadzieję Kupisz.











