Tomasz Kulawik pokusił się o podsumowanie rundy jesiennej w wykonaniu jego zespołu. Według niego do założonego limitu zabrakło dwóch punktów.
– Wyznaczyłem sobie limit 20 punktów. Zabrakło więc do tego wyniku dwóch oczek. Mogliśmy je wywalczyć chociażby w zremisowanych meczach z Jagiellonią i Koroną. Założyłem sobie też, żeby przede wszystkim poprawić styl i przywrócić u zawodników radość z gry, bo widać było, że nie stanowią kolektywu.
Jest to zaskakujące wyznanie, bo rozczarowująca w tym sezonie Wisła Kraków zajmuje po rundzie jesiennej 12. miejsce. Dwa punkty wspomniane przez Kulawika zapewniłyby jej awans o dwie pozycje.
Trener Wisły narzekał również na brak klasowego napastnika, jakim jego zdaniem był Dudu Biton, co skutkuje dużą nieskutecznością krakowskiej drużyny. Podkreśla też problemy z defensywą.

– Nie zagraliśmy trzech spotkań z rzędu z tą samą obroną. Często trzeba było ją sklejać z różnych zawodników i wystawiać nowy skład defensywy, aby reagować na kontuzje i kartki. Myślę, że zdobylibyśmy więcej punktów, gdybyśmy ustabilizowali obronę i grali w tej formacji tym samym ustawieniem.
Kulawik jest jednak przekonany, że pod jego okiem zawodnicy dobrze przygotują się podczas przerwy zimowej i w kolejnej rundzie pokażą pełnię swoich umiejętności.
– Jeśli po nim [obozie przygotowawczym – przyp. red.] zawodnicy będą w stanie określić, że forma idzie w górę, zagrają dobrze w sparingach, odnotują dobre wyniki, to wówczas będą mogli poczuć podbudowanie psychicznie. Piłkarze Wisły wiedzą, że mogą grać dużo lepiej.











