Borussia Dortmund zaledwie zremisowała na własnym obiekcie z Fortuną Düsseldorf 1:1. Bramkę dla mistrza Niemiec w pierwszej połowie spotkania zdobył Jakub Błaszczykowski, a do wyrównania doprowadził Stefan Reisinger.
W jedynym z pojedynków 14. kolejki, która wyjątkowo rozgrywana jest w środku tygodnia, Fortuna Düsseldorf pojechała do Dortmundu, aby zmierzyć się z tamtejszą Borussią. Obie ekipy jeszcze przed wyjściem na murawę były niemal przekonane, kto jest faworytem tego spotkania, a kto będzie musiał obejść się smakiem. Gospodarze w tym meczu nie mogli pozwolić sobie na chociażby najmniejszą wpadkę, zwłaszcza że przed nimi następne bardzo ważne wydarzenie, jakim zapewne będzie mecz z liderującym w tabeli Bayernem Monachium. Czternasta w lidze Fortuna również nie zamierzała próżnować i zarazem liczyła na dużą dawkę szczęścia, które mogłoby jej pomóc w odniesieniu końcowego sukcesu. Podopieczni Norberta Meiera wiedzieli bowiem dobrze, że kolejna utrata punktów znacznie przybliży ich do strefy spadkowej, w której nie będą mogli się czuć bezpiecznie.
Pierwszą groźną akcję gospodarze przeprowadzili już kilkanaście sekund po rozpoczęciu spotkania. Reus po krótkim rajdzie w środku pola podał piłkę na lewą stronę do wchodzącego na jedenasty metr Grosskreutza, a ten bez namysłu próbował już tylko dostarczyć ją Lewandowskiemu, który został ostatecznie uprzedzony przez defensorów rywala. Po raz drugi kibice Fortuny zadrżeli ze strachu w 7. minucie nerwowego widowiska. Po zamieszaniu w polu karnym piłkę na oślep wybijali obrońcy, a następnie wpadła ona wprost pod nogi Schmelzera, który na własną rękę próbował zdobyć pierwszego gola w meczu. Niemiec zdecydował się na strzał z ponad 25 metrów, ale futbolówka przeszła wysoko ponad poprzeczką bramki jak dotąd bezrobotnego Giefera. Chwilę później spotkaliśmy się z niemal identyczną sytuacją, tyle że tym razem zawodnicy Borussii dostali w prezencie rzut wolny. Do piłki podbiegł pewny siebie Schmelzer, ale ponownie uderzył fatalnie, wysoko nad poprzeczką, co nie spodobało się miejscowym. W 21. minucie do działania przystąpili wszyscy nasi reprezentanci. Piłkę z boku boiska od Piszczka otrzymał Błaszczykowski, który dośrodkował ją w głąb pola karnego, ale nasz najlepszy napastnik został w porę uprzedzony przez golkipera.
W 9. minucie mogło być już 1:0 dla ekipy z Dortmundu. Dobre dośrodkowanie z boku boiska próbował wykorzystać Lewandowski, wyskakując najwyżej do piłki, ale uderzył za lekko, aby zaskoczyć dobrze spisującego się Giefera. Kilka chwil później po raz kolejny w roli głównej zobaczyliśmy naszego reprezentanta. Lewandowski uderzył bardzo mocno na bramkę rywala, futbolówkę niedokładnie wybili obrońcy, a całą sytuację przewidział Reus. Pomocnik Borussii strzelił z okolicy linii końcowej boiska, ale genialna parada golkipera uchroniła przyjezdnych od straty gola. Goście nie zdążyli się jeszcze otrząsnąć po poprzedniej akcji, a ten sam zawodnik znalazł się w sytuacji sam na sam z Gieferem. Reprezentant Niemiec na czternastym metrze postanowił strzelać, co nie przyniosło niczego dobrego drużynie, a na tablicy wciąż widniał wynik 0:0. W 43. minucie męki kibiców na stadionie oraz grzeszki kolegów z ekipy wynagrodził wreszcie Błaszczykowski. Piszczek zagrał do Grosskreutza, który natychmiast odegrał do Kuby, a kapitan polskiej reprezentacji strzałem pod poprzeczkę otworzył wynik tego smętnego pojedynku. Wynik do przerwy nie uległ już zmianie.








