Mistrzostwa świata w piłce nożnej w RPA przeszły do historii. Na pewno zapamiętamy je poprzez pryzmat skutecznej gry późniejszych triumfatorów, Hiszpanów, znakomitej i ofensywnej postawy Niemców oraz ogromnego sukcesu drużyny z Urugwaju. To są to są piękne strony turnieju, lecz wypada również przyjrzeć się tym złym. Zastanówmy się, kto na tym turnieju sprawił największy zawód.
Miejsce 5: Reprezentacja Anglii

Anglicy fantastycznie przeszli przez eliminacje. Przegrali w nich tylko jeden mecz, w którym ulegli drużynie z Ukrainy. Wynik ten zapewne nie jest efektem świetnej gry naszych wschodnich sąsiadów. Jest to raczej próba odgryzienia się na Chorwatach za niemożność uczestnictwa w Euro 2008. W ostatnich latach zespół „Trzech Lwów” znany był z odpadania w co najmniej ćwierćfinale. Tym razem miało być inaczej. I rzeczywiście było. W końcu Anglicy nie pożegnali się z turniejem w ćwierćfinale, tylko w 1/8 finału. Fabio Capello udało się zbudować na mundial znakomicie nierozumiejący się zespół. Tyle złych podań, co w turnieju w RPA Frank Lampard, Steven Gerrard i Wayne Rooney nie zanotowali chyba w całym sezonie. Sam napastnik Manchesteru United nie był nawet cieniem lidera wicemistrza Anglii. Szczególnie włoskiemu selekcjonerowi udali się bramkarze. Robert Green we wspaniałym stylu przepuścił gola w starciu z Amerykanami, a David James robił wszystko, by piłkę w jego siatce Niemcy umieszczali jak najczęściej.
Miejsce 4: Reprezentacja Brazylii

Brazylia od zawsze kojarzyła się z pięknem gry w piłkę. Ileż to razy wspominaliśmy, w jak cudownym stylu bramkarzy rywali pokonywali chociażby Kaka, Ronaldinho, Ronaldo czy Romario. Chyba nie ma na ziemi kibica piłkarskiego, którego oczu nie cieszyłaby słynna samba, którą „Canarinhos” mają opanowaną do perfekcji. Na mundialu owszem pokazali perfekcjonizm, ale w tym, jak zrobić wszystko, by pięknie nie zagrać. Brazylia w ogóle nie przypominała zespołu, za jaki go uważamy. Nie dość, że nie prezentowała swojego stylu, to brakowało jej jakiegokolwiek pomysłu na skuteczne wykończenia akcji. A mecz z Holandią dobitnie pokazał, że nie wystarczy mieć znakomitych piłkarzy, by wygrywać zawsze i wszędzie. Ze szczególnie dobrej strony pokazał się Kaka. Jeżeli za zanotowanie tak mizernej liczby ciekawych zagrań ma się kogoś uważać za lidera zespołu, to równie dobrze można było powołać przebranego za gracza Realu amatora z szóstej ligi.













