Wypożyczenie z Energie Cottbus do Arki Gdynia Przemysława Trytki (6 goli w sezonie) zakończyło się wraz z pojawieniem się w kalendarzu dnia 1 lipca 2010 roku. Ostatnio zaś z „Żółto-niebieskimi” pożegnał się sprzedany za 300 tysięcy euro Joel Tshibamba (5 bramek). Pojawia się więc jedno bardzo ważne dla włodarzy i kibiców zespołu pytanie: czy w klubie zamiast dwójki Trytko-Tshibamba pojawią się inni, dobrzy napastnicy? Pieniądze są i to niemałe.

Tuż po zakończeniu sezonu 2009/2010 zastanawiano się w Gdyni, co zrobić, by kolejne rozgrywki nie były tak dramatyczne jak te z ubiegłych dwóch lat. W tym nawet celu przedstawiciele kibiców gdyńskiej drużyny wystosowali do władz Arki jasne i zdecydowane pismo. Mogliśmy w nim przeczytać głównie pytania, które zostawały bez odpowiedzi: „Co klub ma zamiar zrobić, by sytuacja heroicznej walki o utrzymanie już się nie powtórzyła?”, „Jakiego typu transferów można spodziewać się w Arce i ile na nie zostanie wydanych pieniędzy?”, „Czy Pan Ryszard Krauze dalej będzie inwestował w gdyński klub, chcąc (jak kiedyś mówił) budować nad morzem mocną drużynę?”, bądź „Czy budżet klubu zostanie powiększony?”. Te pytania były podstawą pisma kibiców. Na ostatnie dwa odpowiedź przyszła szybko. Włodarze Arki poinformowali bowiem, iż właścicielem zespołu wciąż pozostaje Ryszard Krauze, a budżet klubu w nowym sezonie wyniesie nie 14 mln złotych, jak było to poprzednio, a 18 mln w tejże walucie.
Na pierwsze z nich zaś odpowiedzią niejako są aktualne działania. Z Arką pożegnało się bowiem 11 piłkarzy – z większością klub nie wyraził chęci przedłużenia kontraktów. Nowych „zdobyczy” jest co niemiara. Tyle tylko, że w tym roku gdynianie nie stawiają na ilość, lecz na jakość. Z drużyną kontrakty podpisało już dwóch Chorwatów: Denis Glavina (dynamiczny i błyskotliwy w sparingach boczny obrońca lub pomocnik), Ante Rozić (z powodzeniem radzący sobie w środku defensywy) oraz Holender Marciano Bruma, który, jak na polskie warunki, CV ma imponujące. Do tego trio dołączył jeszcze Paweł Zawistowski – na rok wypożyczony z Jagiellonii Białystok, który buduje formę po ciężkiej kontuzji.

W ten sposób przejść można do pytania kibiców numer dwa. Otóż, za sprowadzenie do Gdyni tej czwórki, Arka nie musiała płacić ani grosza. Łatwo też zauważyć, że są to zawodnicy w dużej mierze defensywni. Gdzie zaś napastnicy? Kto teraz ma strzelać, gdy w drużynie nie ma panów „T”, czyli Trytko i Tshibamby? Odpowiedzi na te pytania być może poznamy niedługo. Włodarze zespołu mają bowiem zainkasowane 300 tysięcy euro, które zarobili na sprzedaży Tshibamby – ewentualny argument o braku pieniędzy nie będzie miał zatem pokrycia. Wciąż testowany Vemba-Duarte to gracz 19-letni i o nim należy myśleć raczej przyszłościowo. Arce potrzebni natomiast są piłkarze, którzy (podobnie jak Tshibamba) od zaraz pomogą klubowi w walce o wyznaczone, ligowe cele. Niepewny jest wszakże Labukas, który wiele miesięcy potrzebował, by się odblokować.












