Lech Poznań – Wisła Kraków. Spotkanie dwóch niewiadomych. Drużyny, które aspirują do mistrzostwa Polski, a jednocześnie notują co jakiś czas zawstydzające wpadki. Oba zespoły potrzebują trzech punktów, by nie tracić kontaktu z czołówką. Przy obecnej dyspozycji trudno wskazać jednak faworyta tego pojedynku. Do Poznania wraca po trzech latach były trener Lecha, Franciszek Smuda.
Wisła Kraków mierzyła się z Lechem Poznań już 109 razy. Spotkania obu ekip były zawsze bardzo zacięte. Kibice mogą więc mieć nadzieję na ciekawy pojedynek. Drużyny dzieli obecnie jedno miejsce w tabeli. Lech Poznań, ze stratą czterech punktów do Wisły, zajmuje 4. miejsce. W pierwszym meczu w Krakowie wygrała „Biała Gwiazda” 2:0.

Gospodarz tego spotkania, Lech Poznań, nie radzi sobie ostatnio najlepiej. Wysokie miejsce w tabeli nie świadczy niestety o jego formie, lecz bardziej o słabości polskiej ekstraklasy. Oczywiście zdarzają mu się mecze wybitne, jak chociażby zwycięstwo 6:1 z Cracovią Kraków, która uważana jest przez wielu za najlepiej grającą obecnie drużynę w T-Mobile Ekstraklasie. Na korzyść poznaniaków przemawia również fakt, że Lech u siebie raczej nie przegrywa. Do tej pory zdarzyło mu się to tylko raz, w 8. kolejce z Pogonią Szczecin. Drużyna trenera Mariusza Rumaka od początku sezonu nie ma łatwo. Blamaż w Lidze Europy, liczne kontuzje i słaba gra nie wpływały pozytywnie na nastroje panujące w Poznaniu. Wydaje się, że ostatnio sytuacja w klubie ustabilizowała się. Gra drużyny może nie zachwyca, ale na poziom naszej ligi w zupełności wystarcza. Odkąd odblokował się Łukasz Teodorczyk, w Lechu ma wreszcie kto strzelać bramki. Napastnik poznaniaków ma już na koncie osiem goli i w pojedynku z Wisłą będzie z pewnością szukał kolejnych. Warto również zwrócić uwagę na bramkarza Lecha, 25-letniego Macieja Gostomskiego, który przed sezonem trafił do Poznania, gdzie miał pełnić rolę raczej trzeciego bramkarza, a tymczasem wskoczył do pierwszego składu i na razie spisuje się bardzo dobrze. W meczu z Wisłą decydująca będzie także forma trójki pomocników: Gergo Lovrencsicsa, Karola Linettego i Kaspera Hamalainena.
Po zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław 3:0 wydawało się, że Wisła Kraków może jeszcze przed końcem roku pokusić się o prowadzenie w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Słaba gra przeciwników zdecydowanie ułatwiłaby jej to zadanie. Jednak w następnej kolejce przyszedł mecz z Jagiellonią i sytuacja diametralnie się zmieniła. Przegrana 2:5 z drużyną, która delikatnie mówiąc nie gra ostatnio najlepiej, nie wystawia dobrego świadectwa ekipie Franciszka Smudy. Krakowianie byli w tym meczu bezradni i zupełnie nie przypominali drużyny sprzed kilku dni. Tym razem, w spotkaniu z Lechem Poznań, czeka ich równie trudne zadanie. Ostatni w tym roku mecz Wisły na wyjeździe pokaże, jak silna jest „Biała Gwiazda”. Krakowianie mają co udowadniać. W tym sezonie wygrali na wyjeździe zaledwie jeden mecz, i to w 2. kolejce z Koroną Kielce. Jeśli chcą się dalej liczyć w walce o mistrzostwo Polski, muszą w Poznaniu powalczyć o trzy punkty. Najgroźniejszy w szeregach Franciszka Smudy będzie tradycyjnie Paweł Brożek, który po ostatnim spotkaniu z Jagiellonią wysunął się na prowadzenie w tabeli strzelców T-Mobile Ekstraklasy. Dodatkowym atutem drużyny z Krakowa jest także oczywiście bramkarz, Michał Miśkiewicz. Szykuje się więc pojedynek napastników z bramkarzami.











