31 maja rozpocznie się kolejny kongres FIFA, na którym zostanie wybrany nowy prezydent Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. Do niedawna wydawało się, że o zwycięstwo powalczą Mohamed bin Hamman i obecny prezydent Sepp Blatter. Tymczasem może się okazać, że wygra zupełnie ktoś inny.
W ostatnich miesiącach dużo mówiono o aferze związanej z kupowaniem głosów podczas wyborów do Komitetu Wykonawczego FIFA. Dowody dostarczone przez dziennikarzy angielskich mediów sprawiły, że kilku czołowych przedstawicieli afrykańskiej federacji piłkarskiej dożywotnio zostało wykluczonych ze struktur FIFA.
Gdy wydawało się, że to był tylko jednorazowy incydent, cały piłkarski świat został zaskoczony informacjami angielskiej federacji piłkarskiej. Szef FA oskarżył Mohameda bin Hammana i Seppa Blattera o to, że przyjęli korzyści majątkowe w zamian za głosy, które umożliwiły Katarowi organizację mistrzostw świata.
Mimo iż obaj panowie początkowo nie przyznawali się do zarzutów, to w ostatnich dniach FIFA zdecydowała się przesłuchać Blattera i bin Hammana.
Przesłuchanie przed Komisją Etyki FIFA planowane jest na niedzielny wieczór, jednak bez względu na jej werdykt wiemy już, że z walki o fotel prezydenta zrezygnował Mohamed bin Hammam.
– Nie przyznaję się do stawianych zarzutów. Jednak mam swój honor i, mając na uwadze dobro rodzimej federacji, postanowiłem zrezygnować z walki o fotel prezydenta FIFA – powiedział Hammam.
Jeśli Komisja Etyki FIFA uzna, że dowody, jakie posiada angielska federacja są nie wystarczające na skazanie Seppa Blattera, wtedy Szwajcar ponownie zostanie prezydentem FIFA.










