Zbyt duża wilgotność powietrza? Murawa, która miała 25 milimetrów zamiast 24? Kibice i dziennikarze nieodstępujący kadry na krok? Kto jest głównym winowajcą kolejnej druzgocącej klęski na mundialu i kto pozwolił nam uwierzyć, że wszystko jest w porządku?
Przecież tym razem miało być inaczej. Mieliśmy jednego z najlepszych napastników świata, piłkarzy grających w najsilniejszych ligach w Europie, selekcjonera, który raportu na temat gry przeciwnika nie kwituje słowami, jakie ze względu na późną porę moglibyśmy przytoczyć, ale tego nie zrobimy. Przecież wszyscy się pilnowaliśmy, żeby nie pompować tego przeklętego balonika. Mimo wszystko balonik pękł. Skąd się wziął? Kto go napompował? To jest chyba ten najmniej lubiany moment wielkich imprez, w którym powinniśmy wskazać winnych. No to spróbujmy.
Łączy nas piłka
Z marketingiem w PZPN sprawa wygląda tak, że najpierw nie istniał w ogóle, a później wskoczył na iście mistrzowski poziom. Z marketingiem jest też tak, że kreuje on wyobrażenie na temat pewnej sprawy, które najczęściej jest dość dalekie od rzeczywistości. Wydaje się to właściwie oczywiste, ale przez jakiś czas chyba nie chcieliśmy o tym pamiętać. Vlogi z życia kadry były jak zaproszenie w gości do dalekiej ciotki, która to przed naszym przybyciem gruntownie wysprzątała mieszkanie, a później przeprosiła za bałagan. Dostawaliśmy zaledwie 10 minut z dnia kadry, które walnie wpływały na to, jak ją postrzegaliśmy. Poniżej niszczymy wasze dzieciństwo, więc czytacie na własną odpowiedzialność.
Nie, na zgrupowaniach nie zawsze było tak kolorowo. Tak, zdarzały się mniejsze lub większe konflikty. Pamiętacie jeszcze aferę alkoholową w kadrze? Tak, takowa miała miejsce. Czy którakolwiek z tych rzeczy sprawiła, że w poniedziałek udamy się do pracy w takich, a nie innych nastrojach. Pewnie nie. Udowadnia to jednak, że od czasu Euro 2016 niemal nieustannie żyliśmy w Matrixie. Nikt z nas nie decydował się na wybór tej czerwonej pigułki. Ale czy ktoś nam takową zaproponował?
Dziennikarze
Kadrowicze mają się dobrze. Właśnie zjedli śniadanie, a za moment udadzą się do delfinarium – takimi gorącymi nowinkami dzielili się z nami obecni w Rosji dziennikarze. Pociąg z piłkarzami pędził w kierunku majaczącej się na horyzoncie przepaści ale nikt z osób, które to dostrzegły, nie poinformował o tym pasażerów, aby przypadkiem nie zepsuć ich humorów. Prawda jest taka, że nie otrzymaliśmy żadnych informacji pozwalających jednoznacznie stwierdzić, że coś tu nie gra.










