Zespół Christiana Grossa w obecnym sezonie zawodzi swoich kibiców. VfB Stuttgart poniósł trzecią z kolei porażkę, tym razem ulegając na własnym boisku Eintrachtowi Frankfurt 1:2.
Początek meczu w wykonaniu gospodarzy był obiecujący, bo bliscy pokonania Oki Nikolova byli Zdravko Kuzmanović, Cacau oraz Serdar Tasci. Niestety największą bolączką Stuttgartu w bieżących rozgrywkach jest defensywa, co skrzętnie wykorzystał Theofanis Gekas. W 18. minucie rzut z autu sprytnie wykonał Chris, futbolówka odbiła się w polu karnym i… trafiła do greckiego napastnika, który celną główką pokonał golkipera rywali.
Eintracht mógł podwyższyć prowadzenie tuż przed przerwą, ale po świetnym podaniu Gekasa, Patrick Ochs przegrał pojedynek ze Svenem Ulreichem.
W drugiej połowie drużyna Michaela Skibbe kontrolowała przebieg spotkania i w 68. minucie zdobyła drugą bramkę. Georgios Tzavellas dośrodkował z rzutu rożnego, a zamieszanie w polu karnym wykorzystał Chris. W 84. minucie za brutalny faul na Ochsie, czerwoną kartkę obejrzał Matthieu Delpierre.
Zespół VfB przebudził się dopiero w końcówce, a na listę strzelców w 85. minucie wpisał się Paweł Pogriebniak. Po chwili do siatki rywali trafił Cacau, ale sędzia główny spotkania – Felix Brych – nie uznał (prawidłowego?) gola.
Eintracht zdobywa cenne trzy punkty, natomiast drużyna Stuttgartu pogrąża się w kryzysie.








