Wrześniowe zgrupowanie reprezentacji Polski było słodko-gorzkie, a dokładniej gorzko-słodkie. Od beznadziejnego meczu z Holandią do dość solidnego starcia z Walią. Co łączy te spotkania? W obu był jeden zawodnik, który szczególnie wyróżniał się na tle pozostałych. Niestety w negatywnym znaczeniu. Mowa oczywiście o Grzegorzu Krychowiaku, nad którym słowo „negatywny” wisi już dłuższą chwilę. 32-latek od dłuższego czasu wysyła sygnały, że nie nadaje się do gry na poziomie reprezentacyjnym, a mimo to wciąż jest pierwszym wyborem u trenera Michniewicza. Dlaczego tak jest i jak to będzie wyglądało w Katarze?
Sytuacja Krychowiaka w kadrze od dłuższego czasu jest bardzo nieciekawa. Słabe występy przeplata przeciętnymi, a opinia publiczna już dawno postawiła na nim krzyżyk. Trudno przypomnieć sobie jego ostatnie dobre spotkanie, gdy rzeczywiście był jednym z lepszych piłkarzy na boisku. Wrześniowe zgrupowanie tylko potwierdziło obawy kibiców i jeszcze mocniej pokazało, w jakiej dyspozycji znajduje się 93-krotny reprezentant Polski.
Dlaczego Krychowiak wciąż gra?
Składa się na to kilka czynników. Tym najważniejszym jest brak poważnej konkurencji na pozycji numer 6. Czesław Michniewicz jest wielkim fanem umiejętności Krystiana Bielika i wielokrotnie podkreślał, jak bardzo go ceni. Udowodnił to, wystawiając go w pierwszym składzie na mecz przeciwko Szwecji. Zawodnik Birmingham jednak pomimo tego, że jest fantastycznym piłkarzem, ma jeden poważny problem. Kontuzje. Jest to takie trochę błędne koło. Bielik gra dobrze – łapie kontuzje – wraca do gry – gra dobrze… Z uwagi na uraz nie został powołany na mecze przeciwko Holandii i Walii.
Na obecnym zgrupowaniu jedynym zawodnikiem, który może występować na pozycji defensywnego pomocnika, poza Grzegorzem Krychowiakiem, jest Jakub Piotrowski. Ten jednak nawet nie dostał szansy na debiut, co może dziwić przy tak fatalnej dyspozycji zawodnika Al-Shabab. Wydaje się, że są dwa powody, dla których Piotrowski nie zadebiutował. Jest taka możliwość, że po przyjeździe na kadrę wyglądał źle na treningach i nie pasował do koncepcji gry trenera. Podobna sytuacja miała miejsce na początku tego roku z Marcinem Kamińskim.












