Od 30 lipca do 6 sierpnia we Wrocławiu trwają XV Światowe Letnie Igrzyska Polonijne. Podczas tej imprezy nie brakuje znanych polskich piłkarzy. W ceremonii otwarcia uczestniczyli m.in. Jerzy Dudek czy Ryszard Tarasiewicz. Na igrzyskach zjawił się także Andrzej „Bobo” Bobowski. Samozwańczy Król Polskich Kibiców opowiedział dla iGola o bezpieczeństwie na stadionach, kulturze kibicowskiej i… swoich planach politycznych.
Największy polski kibic i samozwańczy król piłkarski na igrzyskach polonijnych.
Andrzej „Bobo” Bobowski: To są już moje 12. igrzyska. Ostatnio byłem w Toruniu, a teraz przyszła kolej na Wrocław, z którym wiążę pewne wspomnienia. 50 lat temu na Stadionie Olimpijskim biegałem na 400 metrów w Mistrzostwach Wojsk Lotniczych. Zdobyłem szóste miejsce i wicemistrzostwo na 800 metrów oraz mistrzostwo w sztafecie.
Czym różni się atmosfera igrzysk polonijnych od mundialu?

Różnica jest duża, bo tam występują profesjonalni sportowcy, a tu amatorzy. Polacy, którzy mieszkają za granicą, przyjeżdżają tu, żeby dobrze się bawić i startują w zawodach bez względu na to, czy masz osiem lat czy siedemdziesiąt. Każdy chce wygrać. Oczywiście w sporcie profesjonalnym sportowiec w takim wieku nie wystartuje.
Spotkał Pan wśród uczestników swoich znajomych?
Pierwszego dnia rozmawiałem z Januszem Sybisem [były piłkarza WKS-u Śląsk Wrocław – przyp. red.]. Znamy się od bardzo dawna i wspominaliśmy mecz Śląsk – Liverpool, w którym grał… W najbliższym czasie czeka mnie jeszcze wizyta na Tour de Pologne i uroczystość zamknięcia XV Światowych Letnich Igrzysk Polonijnych. Do tego dochodzi trochę polityczna kwestia… jestem kandydatem na posła
Zbiera Pan głosy na imprezach sportowych.
Można tak powiedzieć. Startuję z okręgu warszawskiego, w którym głosuje Warszawa i Polonia zagraniczna. Nie chwalę się tym, ale przypominam przyjaciołom, że żyję.
Co poseł Bobo zrobiłby dla polskiego sportu?
Trzeba zadbać o bezpieczeństwo na stadionach. Z tym jest nie najlepiej, choć byłem ostatnio na meczu Śląska Wrocław i jestem podbudowany tym, co zobaczyłem. Kibice gospodarzy nie przeszkadzali gościom i na odwrót. Nie klepie się także nieładnych, tych samych piosenek, przerabiając tylko nazwę klubu. Kibice tworzą i nawet czasem przerastają swoje kluby. Jednak niechlubne jest to, że paru zadymiarzy psuje tę atmosferę. Wynika to stąd, że państwo jest słabe i brakuje odpowiedniej egzekucji. Ciągle powtarzamy, jak jest w Anglii. Tylko, że tam jak ktoś dostanie wyrok, to ten wyrok jest egzekwowany.











