Lech Poznań przegrał w pierwszym meczu I rundy Pucharu UEFA 1:2 z Austrią Wiedeń. W drugiej odsłonie spotkania – kiedy za bramką Krzysztofa Kotorowskiego znajdowali się fanatycy Austrii – doszło do skandalicznych incydentów. W kierunku polskiego bramkarza co chwilę frunęły tajemnicze przedmioty!
Zachowanie co najmniej niestosowne, ale na razie pozostaje bez echa ze strony władz UEFA. Proszę zdradzić, czym rzucali w Pana kibice Austrii?
Krzysztof Kotorowski: – Rzucali we mnie zapalniczkami! Tu już nawet nie ma co komentować. Kibice Austrii – powiem delikatnie – zachowali się bardzo nieelegancko.
Jak zareagował na te wydarzenia cypryjski arbiter Cüneyt Cakir?
– Problem w tym, że nie zareagował!
Zapowiadaliście rozstrzygnięcie awansu do fazy grupowej już w pierwszym meczu, dlaczego zatem w Wiedniu musieliście przełknąć gorycz porażki?
– Nie potrafię wytłumaczyć, czego nam zabrakło do pokonania Austrii. Moim zdaniem rozegraliśmy naprawdę poprawne zawody. Straciliśmy tylko dwie bramki ze stałych fragmentów gry. Może gdybyśmy ten problem wyeliminowali, to by te bramki nie wpadły. Ale umówmy się, że na dwadzieścia wrzutek coś może wpaść. I tak się właśnie stało. Stąd moja rada na rewanż: musimy wystrzegać się stałych fragmentów gry.
Teraz przed Lechem bardzo ciężki okres. Czekają Was mecze co trzy dni, ale – co ważniejsze – mecze o wysoką stawkę. Tymczasem sprawiacie wrażenie już zmęczonych. Wszak nie takiej gry i nie takiego wyniku w meczu z Piastem spodziewali się po Was kibice.
– Fakt, wygraliśmy tylko 1:0, aczkolwiek należy pamiętać, że trzy dni wcześniej zagraliśmy naprawdę ciężkie spotkanie, które bardzo nas zmęczyło. Uważam jednak, że nie ma co rozpaczać, trzy punkty zostały w Poznaniu i to jest najważniejsze.
Potwierdził Pan moje słowa, że, grając co trzy dni, odczuwacie zmęczenie. A teraz przed Wami naprawdę trudne spotkania jak chociażby rewanż z Austrią czy prestiżowa potyczka z Legią Warszawa, które – nie ukrywajmy – musicie wygrać.
– Wszystko trzeba wygrywać, bo to jest Lech Poznań! Kibice chcą, my chcemy i prezesi chcą. Po prostu musimy zwyciężać, taka jest nasza rola. Oczywiście niełatwo jest grać co trzy dni, choć bieganie po murawie nie jest na tyle wyczerpujące, co to włóczenie się po Polsce autokarami. Cóż, jesteśmy zawodowcami i dysponujemy szeroką kadrą, aczkolwiek teraz pojawiło się kilka kontuzji. Myślę jednak, że trener będzie w taki sposób rotował składem, że każdy będzie grał i będzie robił to dobrze.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
– Dziękuję.
Rozmowa przeprowadzona 21.09.2008.










