Poprzedni sezon w wykonaniu Legii Warszawa trzeba ocenić pozytywnie, a jego twarzą był nowy trener „Wojskowych” – Kosta Runjaić. Zasłużył sobie w końcu na przedłużenie kontraktu do 2026 roku. Legia w ten sezon również weszła dobrze, jednak im dalej w las, tym więcej problemów. Czy były trener Pogoni Szczecin zakończy swoją przygodę w Warszawie przedwcześnie?
Od dłuższego czasu coś jest nie tak
Problemy Legii zaczęły się równo z rozpoczęciem października. Oczywiście, wcześniej wiedzieliśmy już, że obrona wicemistrzów Polski jest dosyć… wesoła, jednak najczęściej podopieczni Runjaicia strzelali o tę jedną bramkę więcej od przeciwnika. Jeżeli pierwsze trzy październikowe porażki dało się wytłumaczyć, choć seria trzech przegranych z rzędu i tak nie przystoi, to kolejne mecze już nie były do zaakceptowania. Z Jagiellonią był rezerwowy skład, z AZ Legia przecież nie miała łatwego zadania, grała również w dziesiątkę, a Raków to mistrz Polski, z nim da się porażkę wytłumaczyć właściwie niezależnie od okoliczności.
Później jednak przyszedł mecz ze Śląskiem, Zrinjski tylko na chwilę dał promyk nadziei, bo później porażka na własnym terenie 1:3 ze Stalą Mielec. Niedawno remis u siebie z Wartą po odrabianiu strat, ostatnio wpadka w Pucharze Polski, w którym Legia uległa Koronie Kielce w 1/8 finału. Legia zatraciła łatwość w dochodzeniu do sytuacji i ich wykańczaniu. Nie wiemy, co się stało z tą ofensywą. Spójrzmy na dorobki strzeleckie napastników Legii:
- Blaż Kramer, 690 minut, sześć bramek, gol co 115 minut,
- Ernest Muci, 1633 minuty, dziewięć bramek, gol co 181 minut,
- Tomas Pekhart, 1765 minut, 11 bramek, gol co 160 minut,
- Marc Gual, 1407 minut, cztery bramki, gol co 352 minut.
Dodajmy tylko, że Marc Gual ostatniego gola poza meczem w Pucharze Polski z GKS-em Tychy strzelił jeszcze w sierpniu, Blaż Kramer nie trafił od ponad miesiąca, a Tomas Pekhart w meczu z Koroną w 1/8 finału Pucharu Polski przełamał niemoc trwającą od końcówki września.
Grudzień kluczowy
W tym miesiącu Legię czekają jeszcze cztery spotkania, trzy w PKO Ekstraklasie, jedno w Lidze Konferencji. Żeby awansować do pucharów na wiosnę, trzeba zremisować lub wygrać z AZ Alkmaar. Jest to osiągalne, choć Legia w aktualnej dyspozycji będzie miała z tym problemy. Z kolei mecze ligowe czekają z ŁKS-em na wyjeździe i w domu z Cracovią. Klasa rywali, a właściwie jej brak, sprawia, że trzeba zdobyć w nich komplet punktów. Nie ma wymówek, zwłaszcza że czołówka odjeżdża. Do Śląska jest już 10 „oczek” straty, co prawda Legia ma dwa mecze zaległe, ale dopisywanie sobie po nich trzech punktów nigdy w Warszawie nie wychodziło korzystnie.











