Legia Warszawa pokonała w ligowym klasyku Wisłę Kraków 2:1. Po spotkaniu zawodnicy Legii zadedykowali zwycięstwo Markowi Saganowskiego, który nie mógł zagrać ze względu na nieprawidłowości w pracy serca.
Jakub Kosecki: – Cieszą mnie i zwycięstwo, i trzy punkty. Ciągle pracuję nad sobą. Jestem ambitny i nie zadowalam się tym, co jest. Bramki chciałbym zadedykować mojej narzeczonej, z którą obchodzę rocznicę, oraz Markowi Saganowskiemu. Trudny okres przed nim. Mam nadzieję, że wkrótce do nas dołączy. Strzał Łukasza Garguły był zaskoczeniem, ponieważ spodziewaliśmy się dośrodkowania. Na szczęście odpowiedzieliśmy w możliwie najlepszy sposób. Dziękuję kolegom za stworzone sytuacje, wszystko dobrze się ułożyło.

Miroslav Radović: – Cała drużyna rozegrała dziś dobry mecz, wygraliśmy, a teraz czekają nas dwa tygodnie przerwy. Wydaje mi się, iż dzisiaj rozegrałem dobry pojedynek oraz wróciłem na swoją ulubioną pozycję. Starałem się walczyć jak najwięcej i zapełnić lukę po Marku Saganowskim. To zwycięstwo dedykujemy właśnie jemu.
Łukasz Garguła: – Moim zdaniem trochę nas przytkało. Narzuciliśmy ambitne tempo, ale nie nadążyliśmy. Szybko strzeliliśmy gola, jednak Legia odpowiedziała dwiema bramkami, które podcięły nam skrzydła. Być może cofnęliśmy się za głęboko. Szkoda, że dłużej nie utrzymaliśmy prowadzenia. Musimy przeanalizować, co jest przyczyną naszej słabszej postawy. Mamy dwa tygodnie przerwy i musimy wykorzystać ten czas.
Cezary Wilk: – Nie zgadzam się z decyzją sędziego przy czerwonej kartce. Stałem pół metra od zawodnika uderzającego piłkę, można było po prostu odgwizdać faul i pozwolić mi grać dalej. Nasza gra w pierwszej połowie wyglądała bardzo dobrze, niestety dwa ataki Legii i przegrywamy. Druga połowa była bardziej statyczna, ale myślę, że nawet w dziesięciu mieliśmy swoje szanse.
Legia Warszawa po tym spotkaniu wskoczyła na pierwsze miejsce w tabeli. Jednak jeśli Widzew Łódź wygra swoje starcie z Pogonią Szczecin, to właśnie łodzianie będą liderem po 7. kolejce TME.











