W ostatnim spotkaniu 24. kolejki Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na własnym boisku 1:1 z podopiecznymi Rafała Ulatowskiego, PGE GKS-em Bełchatów.
Korona Kielce w pierwszej połowie zdecydowanie przeważała. Mimo tego nie zdołała wypracować sobie klarownej sytuacji, aby pokonać Łukasza Sapelę. W pierwszym kwadransie szczęścia próbował Krzysztof Gajtkowski, najpierw mocnym uderzeniem obił poprzeczkę bramki PGE GKS-u, następnie ekwilibrystycznymi nożycami starał się poprawić, jednak bez skutku. Niespełna dziesięć minut później okazji sam na sam z Sapelą nie wykorzystał Jacek Kiełb, ponieważ jego strzał powędrował poza bramkę. Do końca pierwszej połowy zawodnicy z Kielc mieli jeszcze kilka sytuacji, jednak żadnej nie udało się wykorzystać.

Dziesięć minut po wznowieniu gry mocno z pierwszej piłki uderzył Paweł Sobolewski, jednak nie zdołał pokonać fantastycznie dysponowanego Łukasza Sapeli. Pierwsza bramka w tym spotkaniu padła po rzucie karnym. Faulowany Edi padł w polu karnym niczym porażony piorunem, a arbiter spotkania, Paweł Gil, bez wahania wskazał na jedenasty metr. Poszkodowany sam wymierzył karę gościom, jednak miał wielkie szczęście, ponieważ Sapela niemalże wybronił karnego. Bramkarz PGE GKS-u piłkę praktycznie miał na rękach, jednak wtoczyła się ona za linię bramkową.
Kilka minut przed końcem spotkania Mateusz Cetnarski zagwarantował punkt bełchatowianom. Gdy wydawało się, że Zakrzewski źle przyjął piłkę, ta padła łupem Cetnarskiego, który pokonał Zbigniewa Małkowskiego.
Korona to spotkanie powinna wygrać, jednak doskonale dysponowany Łukasz Sapela nie pozwolił na wbicie większej liczby bramek. Mecz zakończył się remisem, a żadna z drużyn nie zmieniła położenia w tabeli Ekstraklasy po 24. kolejce.











