Korona Kielce, czyli przedsezonowy pewniak do spadku, walczy o tytuł mistrza Polski, zostawiając daleko w tyle Wisłę Kraków, Polonię Warszawa, Zagłębie Lubin czy Jagiellonię Białystok. Teraz w stolicy Świętokrzyskiego marzą o pierwszym tytule mistrza Polski.
Nie można oprzeć się wrażeniu, że piłkarze „Złocisto-krwistych” powinni podziękować… Pawłowi Pskitowi – sędziemu pamiętnego spotkania z Zagłębiem Lubin. Piłkarze Korony byli tak zniesmaczeni decyzjami tego pana, że znów zaczęli grać w piłkę. Bo tak naprawdę to podopieczni Leszka Ojrzyńskiego byli do meczu z „Miedziowymi” w dołku. W trzech kolejnych starciach zanotowali dwie porażki i jeden remis. Tak jakby nagle zapomnieli, jak się gra w piłkę.

Dopiero właśnie kontrowersyjny pojedynek w Kielcach z Zagłębiem pobudził kielczan do dobrej gry. Najpierw Korona wygrała 2:0 na wyjeździe z ŁKS-em, a później w takim samym stosunku pokonała w Bełchatowie miejscowy GKS.
Te punkty sprawiły, że Korzym i spółka znów walczą o mistrzostwo Polski. W przedostatniej serii spotkań „Złocisto-krwiści” dostaną rywala najłatwiejszego z możliwych, bo do Kielc przyjedzie Widzew Łódź. Widzew, który gra na wiosnę fatalnie. Chyba tylko Cracovia prezentuje futbol gorszy niż łodzianie.
O ostatnich spotkaniach Korony już wspomniałem. Trzy poprzednie starcia to dwa zwycięstwa i jedna porażka. Bilans całkiem przyzwoity, szczególnie, jeśli popatrzymy na to, co w tym czasie wyprawiali łodzianie. Widzew zanotował bowiem w tym czasie dwa remisy i jedną porażkę – wokół której było mnóstwo kontrowersji.

Mowa oczywiście o ostatnim spotkaniu z Lechią Gdańsk, które widzewiacy przeczłapali i przegrali 0:1. Taki wynik praktycznie przypieczętował spadek lokalnego rywala, a drużynie z Pomorza dał utrzymanie. Teorii spiskowych dookoła tego meczu nie brakuje, ale prawda jest taka, że wygrać z Widzewem to nie jest ostatnio wielka sztuka.
Dlatego zdecydowanym faworytem tego pojedynku będzie zespół gospodarzy. Tyle tylko że w Kielcach mają małe kłopoty kadrowe. Za kartki pauzować będą Kamil Kuzera i Maciej Korzym, a z powodu kontuzji pod znakiem zapytania stoją występy Pawła Sobolewskiego i Jacka Kiełba.











