Lechia Gdańsk zremisowała u siebie bezbramkowo z Koroną Kielce na zakończenie 22. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Gospodarze są pierwszą drużyną, która wiosną nie uległa ekipie Leszka Ojrzyńskiego.
Na trybunach PGE Areny pojawiło się tylko ponad 10 tysięcy osób. Na tak dużym stadionie taka mała liczba widzów to bardzo słaby wynik, dlatego podczas transmisji mocno świeciło pustkami.
Korona od początku grała agresywnie, przez co Lechia prezentowała się nerwowo z tyłu. W 6. minucie po dobrze rozegranym rzucie z autu Lisowski zacentrował w pole karne do Korzyma, a ten uderzył z pierwszej piłki z półwoleja, niewiele się myląc.

Gospodarze odpowiedzieli w 12. minucie meczu. Po uderzeniu Koseckiego z kilku metrów piłka odbiła się od Kijanskasa i wyleciała za bramkę. Chwilę później podopieczni Pawła Janasa znowu groźnie zaatakowali. Tym razem po strzale Lukjanovsa futbolówka przeleciała metr obok lewego słupka bramki gości.
Kolejny fragment meczu to ostra gra z obu stron. Sędzia Łyczmański był jednak tego dnia pobłażliwy i nie wyciągał kartek. Po blisko pół godzinie gry Korzym główkował z około dziesięciu metrów, lecz jego strzał po koźle spokojnie wyłapał Pawłowski.
W 39. minucie Korona mogła objąć prowadzenie. Pawłowski fatalnie minął się z piłką, ale na jego szczęście od razu zrehabilitował się za błąd, broniąc mocne uderzenie Kuzery. Do końca pierwszej połowy utrzymał się bezbramkowy remis.

Po przerwie pierwsza do głosu doszła Korona. W 53. minucie niewiele zabrakło, a gracze Leszka Ojrzyńskiego wpisaliby się do protokołu meczowego. Stano uderzył przewrotką, piłka zmieniła jeszcze tor lotu po odbiciu się od Gołębiewskiego, ale ostatecznie minęła bramkę. Lechia niemal natychmiast odpowiedziała. Z kilkunastu metrów strzelał Grzelczak, jednak trafił obok słupka.
Później mecz nieco przygasł. W 74. minucie piłka wpadła do siatki Lechii. Gola Korony sędzia jednak nie uznał, bo dopatrzył się przewinienia Gołębiewskiego. Chwilę później Lenartowski znalazł się w polu karnym gospodarzy, jednak jego uderzenie trafiło w partnera z drużyny.
Do samego końca spotkania obie ekipy starały się zadać rywalom ostateczny cios, ale nie udało się to żadnej drużynie. Tym samym Korona straciła pierwsze tej wiosny punkty.











