Korona Kielce zremisowała z Lechem Poznań 2:2 na zakończenie 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Gospodarze prowadzili 2:0 po golach Gołębiewskiego i Kuzery, ale dzięki bramkom Tonewa i Henriqueza goście doprowadzili do remisu.
Już na samym początku spotkania Korona wyszła na prowadzenie. Jeszcze przed golem Sobolewski idealnie dośrodkował na głowę Stano, który w dobrej sytuacji trafił prosto w Buricia. W 4. minucie piłka znalazła drogę do siatki. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Kamiński, naciskany przez Stano, zgrał piłkę do… Gołębiewskiego, a ten uderzył z woleja obok bezradnego Buricia.

W 12. minucie dobrą okazję do przymierzenia z rzutu wolnego, który został podyktowany za faul Golańskiego na Ślusarskim tuż przed polem karnym, miał Murawski, ale trafił prosto w mur, a dobitka Tonewa poszybowała wysoko w trybuny.
Po mało obfitującym w klarowne akcje podbramkowe fragmencie starcia przyszła bardzo emocjonująca końcówka. W 45. minucie zrobiło się 2:0 dla Korony. Po krótko rozegranym rzucie rożnym Lisowski wrzucił na krótki słupek na głowę Kuzery, który wyskoczył wyżej niż Injac i główką posłał piłkę do siatki. Niecałe 60 sekund później mogło być już 3:0. Piękne uderzenie Korzyma z kilkunastu metrów wybronił jednak Burić.
Po przerwie na boisku pojawił się Rudniew, który mecz rozpoczął tylko na ławce rezerwowych. Trzeba przyznać, że był w doborowym towarzystwie, bo obok niego usiedli też choćby Stilić i Wojtkowiak. W 55. minucie Lech niespodziewanie zdobył gola kontaktowego. Tonew huknął z około 25 metrów, trafiając w same okienko bramki Małkowskiego!

Strzelony gol pobudził podopiecznych Mariusza Rumaka. Przyjezdni uwierzyli, że jest jeszcze szansa na ugranie czegoś w Kielcach, co zapowiadało emocjonujące ostatnie pół godziny. Niestety, chwilę później pojedynek się uspokoił.
W 70. minucie przebudził się Lech. Po wrzutce z prawego sektora boiska Rudniew, odwrócony tyłem do bramki, zdołał oddać strzał, ale ponad bramką. Ten sam piłkarz kilka minut później znalazł sobie trochę miejsca przy rzucie rożnym, lecz i w tym przypadku zabrakło mu precyzji.
Wydawało się, że Korona dowiezie swoje prowadzenie do końca meczu, ale doliczonym czasie gry Lech doprowadził do remisu. Henriquez próbował dośrodkować z lewej strony, jednak z jego centry wyszedł strzał, który zaskoczył Małkowskiego. Zaraz potem sędzia zakończył spotkanie.











