Korona Kielce wygrała u siebie z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:0 (2:0) na inaugurację 20. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Bramki zdobyli Maciej Korzym i Jacek Kiełb.
Korona dosyć szybko ustawiła sobie mecz, zdobywając w ciągu kilku minut dwa gole. Strzelanie rozpoczął w 14. minucie Korzym, który po centrze Sobolewskiego z rzutu rożnego trafił głową do siatki.

W 20. minucie było już 2:0. Golański wbiegł prawą stroną w pole karne, zagrał piłkę po ziemi do Kiełba, a ten piętką skierował ją do bramki. Nie najlepiej w tej sytuacji zachował się Zajac.
Dwa szybkie ciosy Korony kompletnie rozbiły Podbeskidzie. Podopieczni trenera Kasperczyka nie mieli pomysłu na grę w ofensywie, przez co Małkowski właściwie był w tej części spotkania bezrobotny. W 34. minucie Kiełb mógł podwyższyć głową prowadzenie gospodarzy, ale tym razem na wysokości zadania stanął Zajac. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.
Po przerwie Korona nadal była stroną przeważającą. Gospodarze spokojnie utrzymywali wynik, grając z dala od własnego pola karnego. Podbeskidzie natomiast w dalszym ciągu cierpiało na boisku. W 72. minucie Zajac spóźnił się z wyjściem z bramki, ale Lechowi zabrakło trochę szczęścia, aby podwyższyć wynik.
180 sekund później Korzym trafił do siatki, lecz sędzia odgwizdał spalonego. W 78. minucie na skutek błędu kieleckiej defensywy Ziajka dostał piłkę w polu karnym, ale w niełatwej sytuacji strzelił minimalnie nad poprzeczką. Do końca meczu wynik ustalony na początku spotkania się utrzymał. Korona wygrała trzeci mecz tej wiosny.











