Jeszcze do niedawna „Scyzoryki” balansowały na granicy finansowej oraz ligowej. Jednak odkąd właścicielem klubu został Łukasz Maciejczyk, a trenerem Jacek Zieliński, Korona Kielce pnie się w górę. Ten niezwykle doświadczony trener wyciska z ekipy z województwa świętokrzyskiego wszystko, co najlepsze. Dziś po raz kolejny imponował duet Błanik – Długosz, który pociągnął kielczan do wygranej. Ten projekt (na ten moment) spina się w praktycznie każdym aspekcie.
Rok temu, w tym samym dniu, po tej samej kolejce, Korona Kielce znajdowała się na 15. miejscu, mając zaledwie sześć punktów. Wtedy jednak klub miał dużo trudniejszą sytuację finansową. W rok zmieniło się praktycznie wszystko. „Scyzoryki” pozostawiły kompetentnego trenera na stanowisku, a Łukasz Maciejczyk, właściciel firmy branży tytoniowej, nie szczędzi pieniędzy, aby postawić swój ukochany klub na nogi.
Bardzo dobry, żywy mecz od samego początku
Obie drużyny były na fali wznoszącej i uczciwie przyznamy, że bardzo dobrze się ten mecz oglądało. Akcje sunęły z jednej bramki na drugą, nie było przerw, mieliśmy bardzo dobre tempo z obu stron.
Korona Kielce nie dominowała w tym sezonie w ataku pozycyjnym, bo to przeciwnikowi Jacek Zieliński pozwala raczej na regulowanie boiskowych wydarzeń. Tymczasem w meczu z Pogonią tak od mniej więcej kwadransa to właśnie gospodarze zaczęli przejmować kontrolę. Choć według statystyk to Pogoń Szczecin miała większe posiadanie piłki, oddała więcej strzałów (w tym tych celnych), to jednak „Scyzoryki” tworzyły dużo więcej klarownych sytuacji boiskowych.
Korona Kielce bokami chciała pokonać Pogoń
Największym atutem koroniarzy były bardzo celne długie piłki w boczne strefy boiska, z których tworzyli najwięcej zamieszania. Regularnie przez cały mecz w tę strefę zagrywał zarówno bramkarz gospodarzy, jak i reszta zawodników z boiska. Czy to z lewego, czy to z prawego skrzydła, schemat kielczan był dość prosty – przerzucić piłkę na bok, gdzie swoją szybkość wykorzystywali Dawid Błanik i Wiktor Długosz, którzy dziś przechodzili samych siebie.
No Mariusz Fornalczyk? No problem. Są Błanik i Długosz
Niesamowitą siłą trenera jest to, jak on potrafi zbudować piłkarzy i dostosować się do zmieniających warunków. Wydawało się, że gdy Mariusz Fornalczyk odszedł do Widzewa Łódź, kielczanie stracili sporą część siły w ataku. W końcu skrzydłowy był kluczową postacią u 64-latka. Doświadczony szkoleniowiec nic sobie jednak z tego nie zrobił i wypromował kolejnych zawodników. Mamy tutaj na myśli Wiktora Długosza i Dawida Błanika.
Groźni, niebezpieczni, co rusz stwarzający okazje
Obaj skrzydłowi w tym meczu po raz kolejny pokazali swoje atuty i notorycznie stwarzali zagrożenie w bocznych strefach boiska. Gdybyśmy mieli wypisać ich wszystkie dobre akcje z meczu, musielibyśmy stworzyć na to oddzielny tekst. No ale tak pokrótce.
Obaj kilkukrotnie zagrywali piłki w środek pola do wyjątkowo dzisiaj spóźnionego za każdym razem Antonina. Hiszpan dostał też pod koniec 1. połowy na 13. metr piłkę od Długosza, ale trafił w słupek. W 35. minucie dośrodkowanie Długosza mogło stać się asystą, gdyby strzału Konrada Matuszewskiego głową w tylko sobie znany sposób nie wybronił Valentin Cojocaru.











