Andrzej Niedzielan odniósł kontuzję w sobotnim meczu przeciwko PGE GKS-owi Bełchatów. Reprezentant Polski musiał opuścić boisko jeszcze w pierwszej połowie.
W 38. minucie doszło do starcia Andrzeja Niedzielana z Łukaszem Sapelą. Golkiper drużyny gości wygrał walkę o piłkę, jednak spowodował kontuzję „Wtorka”. 31-letni napastnik położył się za linią bramkową, później przy pomocy służb medycznych dotarł do ławki rezerwowych. Niesiony gromkim wsparciem kibiców postanowił wrócić na boisko. Zawodnik Korony nie pobył na nim zbyt długo, w 40. minucie ponownie upadł na murawę, lecz o własnych siłach zszedł z boiska.

– Na pewno mam uszkodzoną torebkę stawową w kostce. Kolano też mnie trochę pobolewa. Z jakimiś dokładniejszymi diagnozami trzeba jednak poczekać do poniedziałkowych badań. Wiązadła w kostce chyba są całe, kości także. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało jutro, jaki będzie obrzęk itp. W tej chwili to są jedynie domysły – mówił po meczu Niedzielan.
Nie wiadomo, jak długo potrwa rozbrat napastnika Korony z piłką nożną. Niedzielan jest jednak optymistycznie nastawiony co do diagnozy. – Tragedii jednak nie ma, dlatego z tego trzeba się cieszyć – zakończył reprezentant Polski.
Maciej Tataj okazał się dobrym zastępcą Niedzielana – strzelił bramkę i wywalczył rzut karny. Czy na dłuższą metę sprawi, że absencja popularnego „Wtorka” nie będzie odczuwalna?











