W pięciu sobotnich spotkaniach Bundesligi padło trzynaście bramek. Wspaniały powrót do gry świętuje Cacau, który zdobył aż cztery gole, a jego VfB Stuttgart pokonał FC Köln 5:1. Jedną bramkę mniej strzelili piłkarze Borussii Dortmund, która wygrała 4:1 z Hannoverem. I tylko Bayern Monachium nie potrafił zdobyć się na zwycięstwo i ostatecznie zremisował z FC Nürnberg 1:1.
Bayern zaledwie remisuje
Po dość szczęśliwym zwycięstwie w Lidze Mistrzów na piłkarzy Bayernu czekało teoretycznie łatwiejsze zadanie – pokonać w derbach Bawarii drużynę Dietera Heckinga. Goście wystąpili bez kontuzjowanych Francka Ribery’ego i Daniela van Buytena, za to z młodziutkim Diego Contento.
Już od początku spotkania zauważalna była przewaga Bayernu, ale ekipie van Gaala brakowało szybkości, przez co gospodarze mogli się ustawiać w obronie. Kilka początkowych strzałów „Bawarczyków” zostało wybronionych przez bramkarza. Dopiero w 38. minucie udało się gościom wyjść na prowadzenie. Olić zagrał do Gomeza, a ten podał do tyłu do Thomasa Müllera, który mniej więcej z jedenastu metrów umieścił piłkę w prawym rogu bramki. Jeszcze przed przerwą świetną szansę miał Olić, ale piłka przeszła tuż obok słupka.
W drugiej połowie na boisko nie wyszedł już Arjen Robben, którego zmienił Hamit Altintop. Gospodarze także dokonali zmiany – pojawił się Choupo-Moting za Charisteasa. Od tej pory piłkarze Heckinga szukali też swojej szansy, ale popełniali zbyt wiele błędów. Dopiero w 54. minucie udało im się zdobyć bramkę. Frantz podał do Choupo-Motinga, ten od razu uderzył. Butt wybił piłkę, pierwszą dobitkę Gündogana z linii wybił Lahm, ale druga zamieniła się na wyrównującego gola.
Bayern od razu próbował zareagować, znowu przejął kontrolę, jednak żaden z wielu strzałów nie zamienił się na bramkę. Mnóstwo błędów w wykończeniach akcji i świetna postawa Raphaela Schäfera przeszkodziły „Bawarczykom” w wygraniu kolejnego meczu.
Wielki powrót Cacau
W zespole ze Stuttgartu zabrakło Samiego Khediry, Cipriana Maricy i Arthura Boki. Drużyna Grossa mimo dość poważnego osłabienia miała jednak nadzieję na pokonanie piłkarzy Zvonimira Soldo, wśród których musiało zabraknąć Maniche’a.
Gra nabrała tempa już po kilku minutach od pierwszego gwizdka. Goście szybko stworzyli sobie przewagę, po dziesięciu minutach mieli na swoim koncie już trzy strzały na bramkę. W trzynastej minucie spotkania padła pierwsza bramka, a zdobył ją powracający do składu po długiej przerwie Cacau. Hleb pięknie podał do Molinaro, którego dośrodkowanie wykorzystał Brazylijczyk z niemieckim paszportem.
Gospodarze nie mogli odnaleźć się w meczu, za co w 31. minucie zostali ponownie ukarani – ponownie przez Cacau. Napastnik ograł obrońców rywala i strzelił piękną bramkę z siedemnastu metrów. Dwa gole to było wciąż za mało dla Stuttgartu. Już w 38. minucie Cacau zdobył swoją trzecią bramkę w tym meczu. Po rzucie rożnym strzał Tasciego obronił Mondragon, piłka wylądowała jednak u stóp napastnika, który kolejny raz trafił do bramki.








