Najgorsze obawy Hoffenheim potwierdziły się. Vedad Ibisević, największa gwiazda zespołu, zerwał więzadła krzyżowe i nie zagra w niebieskiej koszulce do końca sezonu.
Ibisević został zniesiony na noszach podczas środowej towarzyskiej potyczki z Hamburger SV. Badania potwierdziły najgorsze, czyli zerwanie więzadeł. Bośniacki napastnik zdobył w tym sezonie 18 goli w zaledwie 17 meczach, więc można pokusić się o stwierdzenie, że żaden inny snajper nie jest w tej chwili w stanie go zastąpić.
Dietmar Hopp, właściciel klubu, będzie musiał sięgnąć głębiej do portfela, by sprowadzić bramkostrzelnego zawodnika. Jak powiedział Jan Schindelmeiser, dyrektor Hoffenheim:
-Mamy już koncepcję napastnika, którego chcielibyśmy sprowadzić, więc teraz koncentrujemy się zwłaszcza na załataniu dziury po Vedadzie.
Z kolei Ralf Rangnick, szkoleniowiec drużyny, stwierdził, że zgodzi się nawet na napastnika odrobinę starszego od Ibisevicia, pomimo że jego ekipa składa się z bardzo młodych piłkarzy. Zasobność portfela Dietmara Hoppa pozwala jednak myśleć o kupnie klasowego egzekutora.








