W angielskiej ekstraklasie na trzy kolejki przed końcem sezonu praktycznie nic nie jest pewne. Znamy jak do tej pory tylko jedną drużynę, która opuści szeregi Premier League, ale poza tym wszystko na wszystkich innych frontach jest jeszcze możliwe.
Zacznijmy jednak nietypowo, bo jutro o 13:30 zakończy się sezon zasadniczy w Championship, a również nie wszystko jest jeszcze jasne. Do Premier League awansowało już Reading, a do League One spadły Portsmouth, Coventry i Doncaster. Trwa jednak walka pomiędzy Southampton i West Hamem o drugie miejsce premiowane również bezpośrednim awansem. Na razie zajmują je „Święci”, którzy podejmą zdegradowane już Coventry, i jeśli wygrają, to zapewnią sobie promocję. W przypadku straty punktów do gry wchodzą „Młoty”, które podejmują Hull. Jeśli Southampton przegra, to podopiecznym Sama Allardyce’a wystarczy tylko zwycięstwo, jeśli natomiast na St Mary’s padnie remis bezbramkowy, to londyńczycy muszą wygrać co najmniej trzema, a jeśli bramkowy – czterema golami. Przegrany będzie o awans bił się w rozgrywkach play-off, w których pewne miejsce mają również Blackpool i Birmingham. O szóstą lokatę walczą natomiast Cardiff (zagra z Crystal Palace) i Middlesborough (zmierzy się z Watfordem). Walijskiemu zespołowi w praktyce wystarczy remis, jeśli natomiast przegra, to trzy oczka podopiecznych Mowbraya pozwolą im wyprzedzić rywali.

Wróćmy na szczebel najwyższy. 36. kolejka rozpocznie się w sobotę o 16:00 i tradycyjnie o tej porze rozegranych zostanie najwięcej meczów, a w korespondencyjnych pojedynkach zespoły powalczą przede wszystkim o prawo startu w Lidze Mistrzów oraz utrzymanie.
I tak, na Britannia Stadium Stoke podejmie Arsenal. „Kanonierzy” po dwóch meczach u siebie, w których zdobyli tylko punkt, nieco wydłużyli sobie łatwą wydawałoby się drogę do trzeciego miejscu. Obecnie podopieczni Wengera mają tylko trzy punkty przewagi nad Newcastle i jeden mecz rozegrany więcej, a o zachowanie takiej przewagi nie będzie łatwo, nikt nie lubi grać z drwalami Tony’ego Pulisa, i to na ich terenie. Co prawda „Garncarze” nie walczą już w tym sezonie o nic (choć czysto teoretycznie nie są jeszcze pewni utrzymania, ale to byłaby katastrofa, gdyby spadli), jednak przecież nie położą się przed rywalem. Dość mocno osłabionym, dodajmy. Do od dawna kontuzjowanych Wilshere’a i Mertesackera dołączyli bowiem niedawno Arteta i Walcott, natomiast tajemniczy wirus zaatakował Diaby’ego i Rosicky’ego. Ten drugi już się wyleczył, ale występ Francuza stoi pod znakiem zapytania. Wraca za to Yossi Benayoun. Stoke nie ma takich problemów, kontuzjowany jest jedynie Wilkinson, do pełni formy po kontuzji dochodzi jeszcze Pennant, ale będzie mógł zagrać.











