Kolejny mecz z udziałem Bayernu Monachium kończy się ich zwycięstwem. Podopieczni Louisa Van Gaala tym razem pewnie i bezproblemowo uporali się z wciąż aktualnym mistrzem Niemiec, zespołem VfL Wolfsburg, wygrywając 3:1. Goście zaprezentowali się znakomicie i w pełni zasłużyli na takie rozstrzygnięcie.
Mistrz kontra wicemistrz. Tak krótko można by było opisać sobotnie wydarzenie na Volkswagen Arena. Niestety jednak gospodarze rywalizacji w tym sezonie spisują się zdecydowanie poniżej oczekiwań, goście zaś są na fali i kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Trudno się zatem dziwić, że zdecydowanym faworytem byli przyjezdni z Monachium. Louis Van Gaal przed meczem powiedział zresztą, że nic innego oprócz zwycięstwa go nie interesuje.

Widowisko rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami i założeniami. „Bawarczycy” od początku przystąpili do ataków i na efekty nie trzeba było długo czekać. Już w trzeciej minucie za sprawą Arjena Robbena futbolówka pierwszy raz zatrzepotała w siatce. Lewym skrzydłem dynamicznie w pole karne wbiegł Thomas Müller, który płasko dograł w okolice jedenastego metra, gdzie nabiegał już Holender. 26-latek idealnie dostawił lewą stopę i otworzył rezultat meczu. Mimo utraconej bramki, „Wilki” miały okazję do szybkiego wyrównania. W dziewiątej minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Brazylijczyk Grafite, który płaskim uderzeniem w długi róg bramki starał się pokonać Hansa-Jörga Butta. Niemiecki golkiper nie dał się jednak oszukać i świetnie obronił nogami. Od początku zatem mnóstwo emocji i szans po obu stronach boiska, lecz tymi, którzy przeważali, byli monachijczycy.
W 26. minucie „Bawarczycy” prowadzili już 2:0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, nieporadnie piłkę wybijali defensorzy Wolfsburga. Ta trafiła na głowę niepilnowanego zawodnika Bayernu, Daniela Van Buytena, i Belg – po raz szósty w tym sezonie – wpisał się na listę strzelców. Goście byli świetnie dysponowani, a swoją grą pokazywali, że na dwubramkowej przewadze nie mają zamiaru poprzestać. Podopieczni Lorenza-Günthera Köstnera po utracie drugiego gola sprawiali wrażenie całkowicie załamanych i nie potrafili nawet utrzymać się przez dłuższy czas przy piłce na połowie przeciwnika. Do przerwy rezultat nie uległ już zmianie. Bayern po zdobyciu dwóch bramek w pełni kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń i nie pozwalał gospodarzom na rozwinięcie skrzydeł. Choć w pierwszej odsłonie brakowało już klarownych sytuacji, to piłka była głównie w posiadaniu podopiecznych Louisa Van Gaala, którzy szukali szans do zdobycia trzeciej bramki
Nie minęła minuta po wznowieniu gry w drugiej połowie a strzałem lewą nogą w słupek trafił Arjen Robben. Z pewnością byłby to już koniec nadziei dla gospodarzy. Koncert gry Bayernu w dalszym ciągu trwał, a Wolfsburg był zupełnie bezradny. W 57. minucie fenomenalnym podaniem popisał się, bardzo aktywny holenderski pomocnik, Arjen Robben. Futbolówka trafiła pod nogi Francka Ribery’ego, który „podcinką” próbował pokonać Andre Lenza. Golkiper gospodarzy zdołał jedynie odbić piłkę i sam Francuz przy asyście Andrei Barzagliego dobił strzał, podwyższając wynik na 3:0. Powtórki pokazały jednak, że to Włoch jako ostatni dotykał futbolówki i bramka została zaliczona jako trafienie samobójcze.









