Drużyna TSG Hoffenheim we wspaniałym stylu wygrała swój trzeci mecz w tym sezonie. Zespół Ralfa Rangnicka pokonał na własnym boisku Schalke Gelsenkirchen 2:0.
Przed piątkowym spotkaniem najwięcej mówiło się o debiucie w ekipie gości Klaasa-Jana Huntelaara. Były napastnik Milanu pokazał się z dobrej strony na Rhein-Neckar Arena (po jego strzale i interwencji Toma Starka futbolówka trafiła w poprzeczkę), ale niestety jego drużyna kolejny raz w bieżących rozgrywkach schodziła z placu gry pokonana.
W pierwszej połowie zespół z Hoffenheim atakował z wielkim animuszem i tylko dzięki Manuelowi Neuerowi „Königsblauen” nie wracali do domu z pełnym bagażem bramek.
W 27. minucie golkiper numer 1 w reprezentacji Niemiec obronił w fantastycznym stylu strzały Peniela Mlapy oraz Vedada Ibisevicia. Dziesięć minut później z rzutu wolnego dośrodkował Andreas Beck, a Isaac Vorsah popisał się celną główką i otworzył wynik spotkania.
Po przerwie na boisku istniała tylko jedna drużyna (wyjątek stanowi Huntelaar, który robił, co mógł, ale nie miał wsparcia w kolegach z zespołu), choć skuteczności brakowało Ibiseviciowi. Napastnik gospodarzy trzykrotnie znalazł się w sytuacji sam na sam z Neuerem, ale za każdym razem górą był golkiper Schalke. W 83. minucie bramkarz gości popisał się wspaniałą interwencją po strzale Luiza Gustavo.
Już w doliczonym czasie gry, po faulu na Sebastianie Rudym, Sejad Salihović tak uderzył piłkę z rzutu wolnego, że ta trafiła najpierw w słupek, później w klatkę piersiową… Neuera i ostatecznie znalazła się w siatce.
Zespół Hoffenheim z kompletem punktów przewodzi w ligowej stawce, a nad szkoleniowcem Schalke Gelsenkirchen, Feliksem Magathem, pojawiły się czarne chmury. „Königsblauen” w tym sezonie nie zdobyli choćby punktu.








