Liga angielska wkracza w decydującą fazę. Kto z wielkiej szóstki zostanie z niczym? Pewniakiem wydaje się Arsenal, który od dłuższego czasu okupuje 6. miejsce, ale nawet „Kanonierzy” mogą zagrać w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Wystarczy, że wygrają tegoroczną Ligę Europy.
Kto więc, razem z londyńczykami, zostanie wyrzucony z pierwszej czwórki?
Włoska robota
Faworytem na pewno jest obrońca tytułu mistrzowskiego, a więc Chelsea. Od dłuższego czasu „The Blues” nie porywają grą i nie widać za bardzo szans, aby miało się to zmienić. Wydaje się, że powoli zbliża się koniec przygody Antonio Conte z zespołem ze Stamford Bridge. W ostatnich pięciu meczach „The Blues” wygrali zaledwie dwa razy, z czego raz z Leicester w Pucharze Anglii po dogrywce. W Lidze Mistrzów z Barceloną zagrali co prawda solidnie, jednak to nie wystarczyło, aby zagrozić w jakikolwiek sposób Katalończykom z genialnym Messim w składzie.
Włoski szkoleniowiec zdaje się być niezadowolony z transferów przeprowadzonych przez klub po zdobyciu mistrzostwa, co według niego jest głównym powodem słabej postawy zespołu. Nie można się z tym nie zgodzić, bo tak naprawdę żaden ze sprowadzonych w tym sezonie zawodników nie spełnia pokładanych w nim nadziei.
Szczególnie zawodzi najdroższy piłkarz, czyli Alvaro Morata. Hiszpan strzelił w tym sezonie zaledwie 13 goli w 39 meczach. Na bramkę zdobytą w ostatnim meczu pucharowym z Leicester czekał od 26 grudnia zeszłego roku… Conte mimo wszystko wciąż na niego liczy. Z powodu kontuzji nie został powołany na zgrupowanie reprezentacji i czas ten wykorzystał na leczenie. – Ten okres był dla Alvaro bardzo ważny. W ubiegłym tygodniu pracował bardzo dobrze. Potrzebował tej ciężkiej pracy, ponieważ przez miesiąc był wyłączony z powodu problemów z kręgosłupem – powiedział trener.
Na najbliższe arcyważne spotkanie z Tottenhamem powinien być już w stu procentach gotowy. Arcyważne, ponieważ mogą sobie w tym meczu podtrzymać nadzieję na udział w przyszłorocznej edycji Champions League. Podopieczni Włocha tracą co prawda do Spurs aż pięć punktów, jednak jeżeli wygrają, strata zniwelowana zostanie do zaledwie dwóch. Wtedy sprawa pozostanie otwarta. W przypadku porażki szanse zespołu ze Stamford Bridge zmaleją prawie do zera, ponieważ zostanie mu już tylko siedem kolejek na odrobienie ośmiu punktów.
Nie przegrywać
Takie zadanie musi wykonać Tottenham, jeżeli nie chce w Premier League skończyć podobnie jak w Lidze Mistrzów. Tam na ostatniej prostej dał się oszukać starym wyjadaczom z Turynu. Wszystko było pod kontrolą, jednak dwie minuty wystarczyły, aby marzenia o ćwierćfinale prysły jak bańka mydlana. W tym przypadku wystarczy nie przegrywać, aby nie zostać wyprzedzonym przez rywala zza miedzy i pożegnać się z Champions League na następny sezon.
Wydaje się, że podopieczni Mauricio Pochettino powinni się skupić przede wszystkim na tym, aby nie spaść niżej. Jednak trzeba powiedzieć, że ciągle mają szanse awansować. Do będącego na 3. miejscu Liverpoolu tracą zaledwie dwa punkty i mają jeden mecz zaległy. Sprawa wydaje się cały czas otwarta. Najważniejszy jest jednak jak na razie mecz z Chelsea, który może okazać się kluczowy w tym sezonie.











