Smutek, złość, żal – takie emocje towarzyszą kibicom Herthy Berlin w obecnym sezonie. Podopieczni Luciena Favre po kompromitującej porażce z Freiburgiem 0:4 znaleźli się na samym dnie tabeli. A przecież miało być inaczej…
Było tak dobrze…
24. kolejka Bundesligi. Hertha Berlin wygrywa na własnym boisku z Bayerem Leverkusen 1:0 i z czteropunktową przewagą nad Bayernem Monachium otwiera tabelę ligową. Włodarze, kibice oraz piłkarze „Starej Damy” myślami byli już przy zdobyciu mistrzowskiej patery. Szkoleniowiec Herthy, Lucien Favre, był jednak bardzo rozważny w swoich wypowiedziach: – Jesteśmy realistami i myślimy tylko o najbliższym meczu.

W kolejnych spotkaniach gracze z Berlina spisywali się już zdecydowanie gorzej, zdobywając w dziesięciu spotkaniach zaledwie 14 punktów (dla porównania w tym samym czasie VfL Wolfsburg zyskał 24 oczka). Szczególnie porażki z Hannoverem i Karlsruher były dla kibiców „Starej Damy” dużym ciosem. Ostatecznie na koniec sezonu Hertha Berlin z dorobkiem 63 punktów zajęła czwarte miejsce w tabeli i awansowała do Ligi Europejskiej. Plan minimum został wykonany, a w kolejnym sezonie miało być lepiej.
… jest źle…
Przed początkiem nowych rozgrywek w drużynie z Olympiastadion zaszły spore zmiany. Zespół Luciena Favre opuścili kluczowi zawodnicy z Marko Panteliciem, Andrejem Voroninem oraz Josipem Simuniciem na czele. To gracze z mocnymi charakterami, którzy byli znaczącymi postaciami Herthy nie tylko na boisku. W ich miejsce włodarze „Starej Damy” sprowadzili m.in. Artura Wichniarka, Christopha Jankera czy Nemanje Pejcinovicia. Inauguracyjna kolejka wypadła dość przyzwoicie, bo wygrana z solidnym Hannoverem 96 w niezłym stylu nie prognozowała dalszej kompromitacji. Niestety w kolejnych pięciu meczach Hertha doznała kompletu porażek, prezentując poziom 2. Bundesligi. Problem jest tym większy, gdy zdamy sobie sprawę, z jakim zespołami „Stara Dama” nie dała sobie rady:
Borussia Monchengladbach (1:2)
VfL Bochum (0:1)
Werder Brema (2:3)
FSV Mainz (1:2)
SC Freiburg (0:4)
… a będzie jeszcze gorzej
Po porażce w szóstej kolejce Bundesligi menadżer Herthy Berlin, Michael Preetz, wydał dość jasny komunikat: – Oczekiwania co do zespołu w obecnym sezonie były oczywiście inne, ale uważamy, że Hertha wróci na właściwe miejsce.
W stolicy Niemiec nie brakuje optymistów, ja jednak uważam, że Luciena Favre czeka bardzo trudny okres w trenerskiej karierze. Obecnie Hertha zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, a najbliżsi rywale to po prostu zespoły zdecydowanie lepsze od berlińczyków. TSG Hoffenheim, Hamburger SV, FC Nurnberg, VfL Wolfsburg, Borussia Dortmund. Przykro tak prognozować, ale w tych spotkaniach zdobycie więcej niż dwóch punktów przez Herthę będzie dla mnie dużym zaskoczeniem.









