W ostatnich dniach zastanawiałem się, czy Robert Lewandowski będzie większą gwiazdą Borussii Dortmund niż Jakub Błaszczykowski. Wiem doskonale, że takie pytanie jest nie na miejscu (przecież najważniejsze, żeby obaj byli w fantastycznej formie), ale widząc reakcje niemieckich mediów i kibiców „BVB” po pierwszych występach „Lewego”, już sobie wyobrażam, co się będzie działo w rundzie jesiennej.
– Borussię uwielbiałem już jako dziecko. Moimi idolami byli Lars Ricken oraz Matthias Sammer.
Po tych słowach (chyba najważniejszej części wywiadu dla dziennika „Bild”) Robert Lewandowski zaskarbił sobie zaufanie kibiców z Signal Iduna Park. Były napastnik Lecha Poznań ze swojej młodości z pewnością pamięta wielką grę Borussii, jako ośmiolatek był świadkiem triumfu dortmundczyków w elitarnej Lidze Mistrzów. Piłkarskie marzenia dorosłego już Lewandowskiego spełniają się od dłuższego czasu w ekspresowym tempie (gra w Lechu, reprezentacji Polski, a teraz w Borussii), jednak to dopiero początek wielkiej kariery.

„Lewy” w swoim pierwszym meczu w barwach niemieckiego klubu przeciwko Hörder SC ustrzelił hat-tricka w 20 minut. W spotkaniu z SV Hohenlimburg zagrał w podstawowym składzie, lecz tym razem nie wpisał się na listę strzelców. Ta sztuka Lewandowskiemu udała się w kolejnym sparingu. W meczu z Spfr. Lotte polski napastnik pokonał bramkarza rywali i to w fantastycznym stylu. Przeciwnik nie najwyższych lotów (liga regionalna), ale klasowego (w niedalekiej przyszłości) zawodnika cechuje to, że potrafi zagrać równie dobrze z Juventusem Turyn, jak i Spartakiem Nalczik.
– Czekamy na powrót Barriosa, z którym Robert ma stworzyć skuteczny atak. Zobaczycie, że sprowadzenie Lewandowskiego to będzie strzał w dziesiątkę – zapowiada Jürgen Klopp. I trudno się ze szkoleniowcem Borussii nie zgodzić…
Na koniec oczywiście krótki filmik z bramką „Lewego”:
PS Na oficjalnej stronie niemieckich rozgrywek, w dziale transferowym na głównej tapecie, pojawił się wizerunek trzech zawodników. Obok gwiazd reprezentacji Niemiec – Michaela Ballacka i Arne Friedricha – znalazł się rodzynek. Tak, nasz Robert.









